Literatura czeska - láska nebeská




7 października Agora zaczęła wydawać kolekcję literatury czeskiej (z filmami), którą mam przyjemność reklamować, opatrywać poleceniami na okładkach oraz pisać o niej co tydzień felietony w sobotnim "Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej". Felietony nie pojawią się na wyborcza.pl, ani na mojej stronie www. Są tylko w drukowanej wersji "Gazety". Ale dostałem zgodę, by zamieścić tu mój szkic zapowiadający całą kolekcję (ukazał się w dniu jej inauguracji).

Lista poszczególnych książek i ich filmowych adaptacji jest tutaj: http://kulturalnysklep.pl/LC/prcl/kolekcja--literatura-czeska-.html

Reklamówka tv: http://www.youtube.com/watch?v=mxcYhdjVstg

A teraz tekst:

       W ubiegłą sobotę pan Zdeněk Strnadel z Šumperku, korzystając z pięknej pogody, wyprawił się w Góry Złote, gdzie na szczycie Borówkowej Góry wszedł do wieży widokowej, skąd rozpościera się widok na polską i czeską stronę. Obok wieży, już na terytorium Czech, znajduje się bufet, dalej tablica upamiętniająca Solidarność Polsko-Czeską i księdza z pobliskiego Gierałtowa, który ją popierał. W bufecie płaci się złotówkami i koronami, a na ścianie widnieją cytaty w obu językach. Bufetowy Czech każdego dnia aktualizuje informację, kto ma dziś w Czechach i Polsce imieniny. Ponieważ pan Zdeněk był tam już któryś raz, w ostatnią sobotę bufetowy zaprosił go na zaplecze i pokazał tablicę z dwujęzycznym napisem, którą na wielokrotne prośby polskich turystów musiał ściągnąć ze ściany i schować.

       Pan Zdeněk Strnadel spytał mnie w mailu, czy chcę znać treść tego napisu. Jeśli potwierdzę, że jestem gotowy dowiedzieć się, co tak brzydzi moich rodaków, to może mi przysłać.

       Nie mogłem doczekać się ujawnienia, cóż Polacy chcą ukryć sami przed sobą.

       Następnego dnia pan Zdeněk przysłał mi treść napisu. (Państwo jeszcze mają szansę, żeby odłożyć ten felieton i nie czytać).

*

        Jeśli jesteście gotowi, to cytuję: „DOPÓKI ŻYJESZ, JEDZ I PIJ. PO ŚMIERCI JUŻ NIE BĘDZIESZ MIEĆ ŻADNEJ RADOŚCI”.

*

        Szukałem na dzisiaj takiej właśnie sceny czy anegdoty, która oddawałby ducha czeskiej literatury. Może nieprecyzyjnie się wyraziłem. Literatura czeska to przecież i literatura psychologiczna, i metafizyczna, i wypoczynkowa, i patriotyczna, i eksperymentalna, i katolicka nawet. Trudno bez lęku przed wykształconymi bohemistami w dwóch zdaniach nazwać jej ducha. Powiem więc inaczej: szukałem czegoś, co oddałoby ducha czeskiej literatury – tak jak go czują Polacy. Obrazka, który zawarłby to, czego w książkach naszych sąsiadów łakniemy.

       I pan Zdeněk bardzo mi ułatwił zadanie.

       Literatura czeska kocha szczegół, życie i zwykłego człowieka.   Uszlachetnia zwyczajne. Hrabal w „Obsługiwałem angielskiego króla”, opisuje niejakiego Tondę, który zziębniętym na mrozie przekupkom niesie z hotelu gorące flaczki w garnku. Pisze o nim, że niesie garnek w taki sposób, jakby niósł w tych flaczkach własne serce. Ludzkie serce we flaczkach, posiekane i przyrządzone na cebulce z papryką…

      À propos serca, to u Oty Pavla w „Śmierci pięknych saren” nad Potokiem Skrzywańskim mieszkał emerytowany gajowy pan Karol Kalous, który miał serce tak dobre, że nikomu go nigdy nie okazywał.

      Coś magicznego jest w tym podnoszeniu przez Czechów zwyczajności do rangi literatury, bo nawet u Michala Viewegha („Wychowanie panien w Czechach”) banał jest tylko banałem, banalne czynności nie są niczym więcej niż tylko banalnymi czynnościami, pisarz nie próbuje ich ani uwznioślać, ani poetyzować, jego książki mają wdzięk instrukcji obsługi pralki, a przez społeczeństwo czeskie jest i tak najbardziej cenionym czeskim pisarzem. Uważa się go za lepszego od Hrabala, Kundery, Škvoreckiego i Oty Pavla razem wziętych. Na jakiej podstawie to mówię? Na podstawie wyników sprzedaży. Dlatego szanuję Viewegha za to, że posiadł tajemnicę zniewalania czytelnika. Moim książkom udaje się wytrzymać na pierwszym miejscu czeskich list bestsellerów cztery tygodnie, jego książkom po czternaście.

*

     Wracając do napisu ukrytego za barem. To wysysanie uroku z pospolitości życia, widoczne tak w czeskiej literaturze, jak i filmie, musi mieć – moim zdaniem – źródło w braku Boga i braku perspektywy wiecznej. Mamy jedno życie, tego pozagrobowego nie będzie, więc trzeba je maksymalnie wyzyskać i docenić. Wydaje mi się, że to właśnie w czeskiej literaturze lubią Polacy.

     Wiem, może to zbytnie uogólnienie. Ale nawet Kafka nie umykał przed uogólnieniami, wyznając na przykład: „Lubię Amerykanów, bo są zdrowi i optymistyczni”. Bez uogólnień, proszę Państwa, nasze życie byłoby życiem na bagnie.

*

       Od dziś zaczynamy odkrywać przed Czytelnikami „Gazety” to, co schował bufetowy z Borówkowej Góry.

       Jednak powiedzieć, że „Gazeta” zaczęła wydawać kolekcję literatury czeskiej XX wieku, to nie powiedzieć całej prawdy. Od jutra rozpoczynamy bowiem coś, co należałoby nazwać 17-tygodniowym gazetowym festiwalem kultury czeskiej! Bowiem do najciekawszych, ważnych czy choćby bardzo popularnych czeskich książek dołączamy ich adaptacje filmowe. I są wśród nich filmy, które dotąd nie były w Polsce dostępne w sprzedaży. Filmy reżyserów dla czeskiej kultury ważnych, ale szerzej prezentowanych w Polsce tylko na czechofilskich przeglądach.

      Pomysłodawcą serii jest Marek Włodarski, absolwent polonistyki, któremu czechofile powinni postawić wódkę.

       W adaptacjach filmowych naszej kolekcji znalazły się bowiem arcydzieła takie jak „Palacz zwłok” – w reżyserii Słowaka Juraja Herza czy „Sklep przy głównej ulicy”, nakręcony też przez– Elmara i Klosa, z Idą Kamińską, polską aktorką, która za rolę w tym filmie jako pierwsza aktorka z naszej części Europy była nominowana do Oscara. Oba filmy we wszystkich rankingach filmów czeskich i czechosłowackich XX wieku zajęły najwyższe miejsca, wyprzedzając nawet oskarowe „Pociągi pod specjalnym nadzorem” (też dołączymy).

       Jednak oprócz filmów wielkich w serii znalazły się filmy szczególne. Na przykład po raz pierwszy w dystrybucji w Polsce będziemy mieli film legendarnego czeskiego reżysera, który nie jest w Polsce szerzej znany. Otakar Vávra nakręcił w filmową wersję powieści „Krakatit” Karela Čapka.

      Obaj dzisiaj wymagają u nas reklamy.

       Čapek to najnowocześniejszy pisarz europejski pierwszej połowy XX wieku. Chciał, żeby Czesi przezwyciężyli swój problem małego narodu, otwierając się na uniwersalność. Opracowywał więc literacko wszystkie problemy nowoczesności lat 20. i 30. „Krakatit” jest i przestrogą przed bronią masowego rażenia, choć tak wtedy jej nie nazywano, i powieścią akcji.

       Film, który na podstawie książki nakręcił w 1948 r. Otakar Vávra ma klimat filmów noir, jak je nazywano w latach 40. Filmów z niepokojącą tajemnicą. Choć w Czechosłowacji właśnie w 1948 komuniści doszli do władzy i film był odczytany przede wszystkim jako dzieło antyimperialistyczne.

      Wracając do samego reżysera Vávry. Dożył stu lat i zmarł niecałe dwa miesiące temu. Jest nie tylko legendarnym reżyserem, ale też „legendą w przystosowywaniu się”. Kręcił w demokracji przedwojennej, kręcił za Hitlera, kręcił za Stalina, kręcił w odwilży, kręcił za neostalinowskiej normalizacji i kręcił po upadku komunizmu, utrzymując się zawsze na szczycie. Kiedy w 1996 r. wydał swoje wspomnienia, świadomie bądź też nie, w trzecim zdaniu napisał coś, co chyba świetnie tłumaczy jego życiową metodę: „Żyłem, wyłącznie patrząc w przód”.

*

       Już w pierwszej książce z naszej kolekcji  – „Obsługiwałem angielskiego króla” Bohumila Hrabala – poznajemy złotą zasadę przetrwania. Po pierwsze – nic nie widziałeś i nic nie słyszałeś, po drugie – wszystko widziałeś i wszystko słyszałeś. To powieść o sposobie na przeżycie, innym niż sposób polski. A zarazem jedna z najodważniejszych i najbardziej szczerych czeskich książek. Bo jest o tym – jak w wywiadzie dla „Gazety” stwierdził Jiří Menzel, którego głośna i kontrowersyjna ekranizacja tej powieści dołączona będzie do wydania – że  sławy nie przynosi Czechom to, że gdzieś panowali. Sławę przynosi im to, że komuś usługiwali.

       Literatura czeska ma jeszcze jedną właściwość, która mi bardzo imponuje: szczerość i odwagę pokazywaniu narodu czeskiego z niezbyt chlubnej strony. Zawsze zastanawiam się, czy odwaga Gombrowicza nie była aby odwagą stricte argentyńską. Czy starczyłoby mu jej, gdyby o swoim „drugorzędnym narodzie” pisał i drukował w Warszawie? Czeskich pisarzy o gombrowiczowskiej odwadze drwienia było wielu. Jednak drwili, pozostając na miejscu.

       Inna rozprawa o konformizmie, „Palacz zwłok” – powieść Ladislava Fuksa z 1967 roku – opowiada o dyrektorze krematorium panu Karolu Kopfrkinglu, który ze swym gołębim charakterem od uwielbienia dla pacyfizmu przechodzi do uwielbienia dla hitleryzmu. Aż postanawia przestać być Czechem i zostaje Niemcem. Żeby dostosować się do wymagań nowych czasów (koniec lat 30.) najpierw zabija swoją żonę półkrwi Żydówkę, a potem córkę i syna. Pan Kopfrkingl, który najczęściej zwraca się do innych z uśmiechem, a jego ulubione słowo to „czułość” w różnych wariantach, mówi w duchu do ciała żony: „Uratowałem cię, droga, przed cierpieniem, które by cię czekało. Jak ty byś, aniele, z tą swoją krwią cierpiała w nowym szczęśliwym, sprawiedliwym świecie”.

      Każdy człowiek będzie potworem, tylko trzeba mu dać szansę. To chce nam powiedzieć Fuks, i to na kilka lat przed słynnym eksperymentem Zimbardo.

      W tym roku filmową adaptację „Palacza zwłok” pokazywano w Pradze na przeglądzie Psychofilm w sekcji Blaski i Cienie Konformizmu (przeczytałem tę nazwę z oczami jak pięć złotych, bo do głowy mi nie przyszło, że konformizm może mieć swoje „blaski”).

       Jest pewna życiowa prawda, którą poznałem, korzystając z psychoterapii, zaś milionom Czechów podpowiada ją od stu lat ich własna literatura. Prawdę ową wyraża jedno zdanie: „Jeśli czegoś nie da się ukryć, naucz się o tym mówić”.

      Owa prawda stanowi (oprócz tej, którą ujawnił pan Zdeněk) drugą ważną cechę literatury czeskiej, a najlepszym jej wyrazicielem był autor „Szwejka”, który przecież podczas wojny uciekł z pola walki w damskim przebraniu.

*

      Też będę z Państwem szczery: są w tej kolekcji książki, które mnie osobiście nie zachwycają, ale zachwycają Czechów i świat.

       Aleksander Kaczorowski, tłumacz i eseista, do którego wiedzy o literaturze czeskiej mam duże zaufanie – o „Batalionie czołgów” Škvoreckiego pisał, że to najzabawniejsza książka słynnego pisarza. Ponieważ odczytywano ją w Czechach jako nowe wcielenie Szwejka, tylko tym razem w komunistycznej armii, Alek uważa, że gdyby Szwejk przeczytał o młodszym koledze, uśmiałby się do rozpuku. A ja nie, Drodzy Państwo. Nic, albo lepiej: NIC mnie w tej książce nie śmieszy. Niemniej uważam, że jej brak w kolekcji byłby brakiem dotkliwym. Bowiem kiedy pierwszy rozdział „Batalionu czołgów” wydrukowało jedno czasopismo, główny oficer polityczny armii w ataku wściekłości zakazał wszystkim gazetom publikowania jakiejkolwiek satyry o wojsku. Kiedy w 1968 r. Czechosłowację najechali Sowieci i armie zaprzyjaźnione, skład drukarski książki został zniszczony na chwilę przed wydaniem. Ukazała się w 1969 r. u Gallimarda. A więc najpierw po francusku.

      Sami Państwo przyznają, że wobec takich dziejów tej powieści fakt, że nie podoba się ona panu Szczygłowi, nie powinien mieć żadnego znaczenia.

*

     Aaaa, i jeszcze jedno. W telewizyjnych reklamach naszej kolekcji mówię, że literatura czeska to moja „láska nebeská”. Gdyby ktoś nie wiedział, po czesku znaczy to „miłość nie z tej ziemi”.




Data publikacji: 2011-11-07

Komentarze

2011-11-07 - Wasyl

Czytam felietony w sobotniej gazecie. Co tydzień rzuca Pan jakiś kamyczek drogecenny. A ten felieton czy minireportaż o Busztehradzie - mieści Oty Pavla sprzed trzech tygodni - chapeau bas! No i ten przedwczorajszy o napisach klozetowych w Czechach... spadłem z krzesła. Czy do każdej książki będzie taki felieton?



2011-11-07 - Basia

Lubię Pana jednozdaniowe bonmoty. Jak w powyższym tekście: "Bez uogólnień nasze życie byłoby życiem na bagnie".
To prawda, że uogólnienia dają pewność, są jakby drogowskazami. Można nie trzymać się drogi, ale wiemy dokąd ona prowadzi. Pozdrawiam serdecznie, miłego poniedziałku życzzymy z mężem.



2011-11-07 - JL

A ja gratuluję koncepcji - tego, że nie pisze Pan tych tekstów ani jako krytyk literacki, ani jako krytyk filmowy, ale jako reporter, obserwator życia. I choć najpierw było mi trochę żal, że właściwie nijak się Pan nie odniósł do "Czarnego Piotrusia", to szybko mi przeszło.



2011-11-07 - Mariusz Szcz.

Jak to się nie odniosłem? Zawsze się odnoszę. Z Czarnego Piotrusia zacytowałem napis klozetowy, który przyniósł ulgę bohaterowi i dał mi podnietę do napisania o napisach klozetowych w ogóle... :)



2011-11-08 - JL

Oczywiście, że tak. Ale przecież Pan wie, o co mi chodzi. Pewnie, że to był zgrabny punkt wyjścia. Pozdrawiam serdecznie.



2011-11-09 - arek

Polecam http://kvety.atlas.centrum.cz/svet-slavnych/2011/10/19/clanky/vaclav-neckar-se-vraci-s-pisnickou-pulnocni-z-filmu-alois-nebel/




2011-11-10 - Anna

Panie Mariuszu, zagłosowałam na Pana:

http://lew-rycerskosci.wprost.pl/



2011-11-10 - Mariusz Szcz.

Dziękuję Pani Anno. Ale ze szczygła lwa nie zrobią
Panie Arku, znam ten kawałek i widziałem film. O Neckaru i hicie "Pulnocni" będę pisał w sobotnim Magazynie Świątecznym w felietonie przy okazji książki "Pociągi pod specjalnym nadzorem". Na razie w najbliższą sobotę o tym, dlaczego Vaclava Havla lubią wszy.




2011-11-10 - Agata

Panie Mariuszu, właśnie czytam "Zrób sobie raj" i poczułam nieodpartą potrzebę, żeby Panu zakomunikować, iż jest Pan genialny. Jest Pan cudownym pisarzem i absolutnym mistrzem reportażu. Dziękuję Panu za te cudowne książki.



2011-11-11 - Magdalena Piwkowska

Panie Mariuszu,
po pierwsze, składam prośbę o ponowne podjęcie próby uzyskania zgody na umieszczenie na Pana stronie wszystkich sobotnich felietonów dotyczących kolekcji! Już nie chodzi nawet o mój interes (a przegapiłam już kilka...), ale o interes innych - może przyszłych czechofilów - dla których mogą być haczykiem do połknięcia tego specyficznego bakcyla!

A pozostając przy haczykach to czytam właśnie Śmierć pięknych saren i czuję jakby napisał je np. młodszy brat Hrabala. Młodszy, bo Hrabala styl stawiam jednak wyżej. Jednak uderza ten sam poziom czułości i ukochania życia. A miłość do ryb Oty to przecież jak miłość Hrabala do kotków... Czy zna Pan jakieś opinie jednego pisarza o drugim? Ciekawa jestem jak postrzegali nawzajem swoje pisanie?

Pozdrawiam z długiego weekendu w Pradze!




2011-11-13 - arek




2011-11-11 - Magdalena Piwkowska

Panie Mariuszu,
po pierwsze, składam prośbę o ponowne podjęcie próby uzyskania zgody na umieszczenie na Pana stronie wszystkich sobotnich felietonów dotyczących
2011-11-11 - Magdalena Piwkowska

Panie Mariuszu,
ja również bardzo proszę o podjęcie próby uzyskania zgody na umieszczenie na Pana stronie wszystkich sobotnich felietonów dotyczących kolekcji.
Kiedyś, na Pana blogu napisał Pan że będzie się Pan starał żeby książka Pavla Kosatika"České snění" wyszła w PL.Czy są jkieś postępy w tej sprawie?












2011-11-13 - Mariusz Szcz.

Kłaniam się.
Właścicielem felietonów jest Agora. Może będzie kiedyś je chciała wydać. Ukazują się w Magazynie Świątecznym, który z zasady ma nie być prezentowany na wyborcza.pl ani w ogóle w internecie. To kwestie rynkowe, handlowe czy jak je tam nazwać...

Właśnie przeszukałem dostępne mi książki (w domu) i nie znalazłem nic co by Hrabal powiedział o Ocie Pavlu.

O Kosatiku zapomniałem. Za dużo mam na głowie. Jak ogarnę się z czeską kolekcją Gazety, to zajmę się tym. Kostaik wydał teraz "Ceske okamziky", chyba jeszcze lepsza od sneni...
Pozdro. Szcz.



2011-11-22 - Anna

o 'ceskym sneni' mysli jedno wydawnictwo.. mysli, mysli i zobaczymy co wymyśli:)



2011-11-24 - Mariusz Szcz.

Ja słyszałem, że już wydaje a nie tylko myśli.




2011-11-25 - Anna

słyszelismy z tego samego źródła, tylko ja zapewne niedokładnie:)



2011-11-30 - kochavi

Moc hezke cteni, jen se Vam tam vloudila mala chybicka. Rezisery filmu Obchod na korze jsou Jan Kadar a Elmar Klos.



2011-12-04 - JL

Bardzo dobrą zabawą jest zgadywanie, jaką historię Pan opowie w charakterze komentarza do kolejnej pozycji kolekcji GW. Akurat w przypadku „Palacza zwłok” było to dość przewidywalne. Najbardziej jestem ciekawy „Batalionu czołgów”, ale muszę czekać do kończ stycznia. Szwejk jako problem dla Czechów? Może ich stosunek do wojska i walki? Ciągle jest tu kilka mitów do podważenia, zresztą pięknie Pan pisał o zamachu na Heydricha. A może punktem wyjścia będzie coś związanego ze Škvoreckým? Sprowokowany przez Pana, przeczytałem ponownie „Batalion…” i faktycznie była to inna lektura. Niemniej dalej uważam, że to dobra literatura. Zresztą Škvorecký jest wybitnym pisarzem, co widać już w tym jego wczesnym utworze. Z merytorycznym komentarzem jeszcze poczekam.



2011-12-09 - Mateusz

Panie Mariuszu czy może mi Pan wytłumaczyć kto opił się czeskim piwem na tyle by w kolekcji nie znalazła się żadna pozycja Kundery?



2011-12-10 - Mariusz Szcz.

Z tego co wiem sam Kundera. Nie zgodził się na wydanie w jakiejkolwiek kolekcji.
Pzdr. Szcz.



2011-12-30 - Asia

Panie Mariuszu! Zaczytuję się właśnie (i nie mogę się odkleić) w "Zrób sobie raj" - cudowna! Z tego względu mam obsuwę na wszystkich polach....ale co tam! gratuluję i dziękuję!! i aż samo ciśnie się na usta - Panie Mariuszu, kocham Pana!:)





2012-01-27 - Zbyszek

Witam! Wiele razy opowiadam o Pana przygodzie w górach z bufetem płatnym w skarbonce. Łączę t o z opowiadaniem z miesięcznika :NPM: o narciarzu biegowym, który wędrując po beskidach zauwarzył, że od lat 80-tych przybyło dwukrotnie kapliczek i krzyży na szlaku. Po dotarciu do schroniska, na pytanie , czy może zostawić narty w holu, pani poradziła mu, aby lepiej zamkną je w pokoju. Zeszłej zimy byłem na biegówkach w czechach. Miło było. Rozumiem wszystkich, którzy lubią Czechy. Czytałem "Zróbmy sobie raj". Miło było czytać. Pozdrawiam!



2012-01-28 - "Helenka"

uprzejmie poproszę o informację -nie znalazłam jej na Pana stronie - jak sobie zasubskrybować to, co wychodzi ("7 października Agora zaczęła wydawać kolekcję literatury czeskiej (z filmami)").
Na Pana stronie nie znalazłam możliwość zapisania się na newsletter.
Jeśli oczywiście jest taka możliwość:)



2012-01-28 - "Helenka"

interesują mnie tez reportaże i wydarzenia kulturalne z udziałem czeskich gwiazd, ale tego trzeba szukać po internecie. I nie każdy umie np.znalezc informacje na ten temat.

hmmm...może ja za dużo chce. Przepraszam, ale może ten newsletter gdzieś można namierzyć na Pana stronie, tylko ja nie znalazłam.



2012-01-30 - "Helenka"

...ok, sama sobie tę Vondrackovą z coverów przełożę. Skoro dziesiat lat temu w łagrach rosyjskich można się było nauczyć 7miu języków a i przełożyć na język ojczysty 104polskich poetów mimo sankcji ze strony władz za TO to czymże dla "Helenki" są Vondrackovej i Gotta piosenki?

Właśnie w ramach osobistej terapii własnej czytam wspomnienia Heleny Vondrackovej (za brak czes.czcionki przepraszam) i naprawdę jestem pod miłym wrażeniem osobowości Vondrackovej. To git kobieta (jak mówiła jedna 6letnia znajoma mi kiedyś dziewczynka z pewnego inteligenckiego raczej domu w stolicy).

bye bye štěstí, bye bye mówię tym razem i idę sobie
ps.wiem, że brzmię jak nawiedzona, ale naprawdę przecież można mnie skasować zanim ujawnię swój talent tłumacza literatury pięknej.
miłej nocy:)



2012-01-31 - barbara nunvářová

Witam , czytam pana książki i podziwiam pasje do Czech.ja tu mieszkam 25 lat i nie mogę się zaklimatyzować ani zrozumieć mentalności tego narodu.Dla mnie to zupełnie nie niezrozumiałe , jak można się zacwycać ludźmi , od których słyszałam tyle złych opini o Polakach.
Dobrze , że chociaż Pan spotyka ludzi zabawnych , pełnych poczucia chumoru ja takich nie znam, 25 lat to długi czas aby zrozumieć ale niestety ja to nie będę.
pozdrawiam Pana i życzę dużo szczęścia
Barbara Nunvářová



2012-03-05 - Jacek z Krakowa, 45 lat

Witam !
Uwielbiam Czechy i Czechów - szczególnie to czym się różnią od nas - Polaków....... książki Rudisa, Sabacha, Parala i Tresnaka, filmy Hrebejka, Zelenki, Slamy, Ondricka, Sveraka, muzykę Plastic People of the Universe, DG307, Pulnoc, Blue Effect, Energit, Tresnaka, Vokatej, Andrsta - wyjątkowy naród pełen niezwykłych ludzi. Gottland i Zróbmy sobie raj to ważne książki na mojej półce - przybliżające część mentalności czeskiej - kolejne elementy czeskich puzzli........




2012-03-18 - jazgod

http://www.jazgod.dbv.pl/news.php?readmore=44

A oto moja historia: Miasto Trutnov, rozsławione Havlem i jego "Audiencją". Jest więc ichni "Krkonos", a młodzież tubylcza się chwali, że to najlepsze czeskie piwo, bo czeski patriotyzm lokalny, funkcjonujący na co dzień, śmiało można porównać z naszym patriotyzmem wyzwoleńczo-powstańczym. Lądujemy w jednej z osiedlowych kanjp, doprowadzeni tam przez miejscowych panków. Pęcherz komunikuje, że trzeba niechybnie udać się do knajpianego wychodka, coby zrobić miejsce dla kolejnego leżaka. Po drodze napotykam grupkę miejscowych, stojących przy gruszce, automacie bokserskim, mierzącym za cenę 1 korony siłę ciosu. Jeden z miejscowych, na oko 2 razy większy i trzy razy szerszy ode mnie proponuje mi zakład: o 2 piwa, czyj cios okaże się... (C. D.)



2012-03-18 - jazgod

... słabszy, ten stawia. Wymawiam się pełnym pęcherzem, który może mieć kluczowe znaczenie dla mojej dyspozycji siłowej. Jednak po wyjściu z wychodka ponownie zostaję zaczepiony, i teraz już wiem, że wymówić się nie zdołam. Próbuję niezbyt fortunnie odwrócić sytuację, oznajmiam, że w Polsce mężczyżni mierzą się w pojedynkach bezpośrednich, nie zdzierając bezsensownie piąstek na takich zabawkach. Czeski "telewizor" spina się. Zaciska pięści. A koledzy, którzy mu towarzyszą, wybuchają śmiechem. Ja również się śmieję, a po chwili do naszej śmiechowej kanonady, dorzuca swó rechot "telewizor". To jest ten czeski dystans, dzięki któremu nadal mogę uśmiechać się szeroko, zachowawszy w stanie nienaruszonym swoje uzębienie.



2012-04-22 - Janusz

Witam,
z wielką przyjemnością przeczytałem > Laskę nebeską >
Biorę się za Gottland.
Dzieki !!!




2012-05-02 - Robert

z podziękowaniami za lekturę:
http://notatnikkulturalny.blogspot.com/2012/05/laska-nebeska-mariusz-szczygiel-czyli.html




2013-08-27 - bzcswnbsjvt{t{d{zhjfm, djlftoffpp , [url=http://www.xjhkhoddhj.com/]hybgptcmts[/url], http://www.bbq

bzcswnbsjvt{t{d{zhjfm, djlftoffpp , [url=http://www.xjhkhoddhj.com/]hybgptcmts[/url], http://www.bbqidnnijh.com/ djlftoffpp



Dodaj komentarz



"Szczygieł w szczegółach" z Twojego Stylu

Twój Styl 2/2014 (Na fotografii fragment mojej ulubionej rzeźby Łukasza Cendrowskiego. Fot. Martyna Galla/Twój Styl) Anna Jasińska: ...


Jak mogłem nie zachwycić się zawodem reportera?

Szanowny Panie Mariuszu Szczygle,             Z wielkim...


Jestem grzeczny czyli sposób...

Wiem, że długo się nie odzywałem, ale praca przy promocji antologii "100/XX" wyciąga ze mnie całą energię. Udzieliłem wielu wywiadów, te o antologii...


Muzyka jak lokomotywa

Zaraz po moich azjatyckich wakacjach, poświęciłem dwa dni na studiowanie życia Antonina Dvořáka. Przed wakacjami pojechałem do Pragi i w antykwariacie muzycznym...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Seo-CMS ®    Designed by Adicom

statystyka