|
15 minut i 20 sekund mojego życia
|
Chciałem pokazać Wam jeden z najgorszych momentów swojego życia, a jednocześnie najważniejszych i najpiękniejszych.
Czy coś może być piękne i najgorsze zarazem? Tak.
Otóż mam kłopoty z mówieniem po czesku w sytuacjach oficjalnych, do radia, do telewizji czy przed publicznością. Stres jest tak silny, że czuję się zawsze jak na chwilę przed wylewem. Rozmawiam z moimi bohaterami, czy tez ludźmi, którzy opowiadają mi swoje życie do reportażu. Potrafię cały wieczór opowiadać Czechom dowcipy po czesku, natomiast stres przy występowaniu, kiedy mam być oceniony, jest nie do wytrzymania. Zapominam słów, nie mówię dostatecznie miękko, akcent - nie istnieje.
Zaprosiły mnie już chyba wszystkie czeskie programy telewizyjne i talk-shows, jakie zapraszają gości. I zawsze odmawiam, przesuwam nagranie, w końcu wymiguję się jakoś z propozycji. Najczęściej tłumaczę w mailu to, co powyżej. To samo ze spotkaniami autorskimi w Czechach - unikam ich jak mogę. (Szczerze mówiąc, właśnie teraz przy pisaniu tego zdania zaczął mnie boleć brzuch). Jak tylko słyszę od kogoś ze swoich znajomych (Krystyny Krauze z Instytutu Polskiego w Pradze czy mojej wydawczyni Jarki Jiskrovej), że jakaś telewizja poprosiła, żebym u nich wystąpił, natychmiast dzieje się coś z całym moim organizmem. Zalewa mnie fala czegoś, czego nie umiem określić. Przestaję w tym momencie być sobą, jestem gorącem, jestem spięciem, jednym wielkim bezdechem. To na pewno jakaś sytuacja psychiatryczna, bo nie umiem tego inaczej określić.
Ponieważ jak to się mówi po czesku absolvoval jsem psychoterapie i wiem, że trzeba się zacząć oswajać z tym, co nam sprawia przykrość, postanowiłem raz zaeksperymentować. Pomyślałem, że muszę się z tym zmierzyć, bo życie nie polega na tym, żeby się bać, i zobaczymy, co wyjdzie. Dałem się więc zaprosić do talk-show, który wydał mi się najbardziej lajtowy i uznałem, że tam sobie najłatwiej poradzę. Do Všechnopárty.
Czekając na swoją kolej, siedzi się (ja stałem) w kulisach sceny Divadla Semafor, bo program nagrywany jest w teatrze na scenie, publiczność siedzi na widowni. Przede mną występował psycholog, pan Hubalek, a ja na 40 minut przed występem zażyłem validol. Nie działał. Kiedy pan Hubalek był w połowie swojego wywiadu, zażyłem drugi validol; w normalnej sytuacji chyba człowiek już powinien drzemać. Ja zaś czułem, że rozprysnę się zaraz na kawałki. (Wcześniej w hotelu wziąłem jeszcze tabletki na obniżenie ciśnienia - i nic).
Najgorsze, że nie znałem żadnych pytań, tylko temat. Prowadzący, pan Karel Šip, powiedział mi tylko za kulisami, że on pyta jak 10-letnie dziecko. Znam tę metodę, sam tak pracowałem, prowadząc talk-show w Polsce. Skoro znałem temat (czeski charakter narodowy, jacy są Czesi), przygotowałem sobie oczywiście gotowe opowiastki, które by pasowały do tematu. Proszę pamiętać, jeśli występujecie w telewizji i jesteście niepewni, zawsze trzeba mieć pod ręką ciekawą anegdotę, jakieś ważne dla Was zdania, dowcip. Wtedy nie musicie odpowiadać prowadzącemu na pytanie (gdy odpowiedzi nie znacie lub nie umiecie jej wyrazić), tylko odpowiadacie:
"Być może, ale ja chciałem powiedzieć o czymś istotniejszym...";
"Tak, ale na mnie wrażenie zrobiła inna rzecz..."
- i walicie swoją anegdotkę. Owszem nie odpowiedzieliście na pytanie, ale już zaistnieliście z czymś fajnym, ciekawym, intrygującym na ekranie. Nawet gdy w innym momencie, wypadniecie słabiej, zapisaliście się w świadomości widzów jako ktoś, kto potrafi być błyskotliwy/inteligentny/ciekawy itp.
Wracając do mojego Všechnopárty. Jestem bardzo zadowolony, że przeszedłem tę próbę. Czasem nie dopuszczałem nawet prowadzącego do głosu, opanowałem publiczność jak trzeba. Źle niekiedy odmieniałem wyrazy, ale i tak był to mój psychiczny sukces. Oczywiście nie mam pragnienia występowania w kolejnych talk-shows. Wystarczył ten jeden egzamin. I jestem z niego bardzo zadowolony.
Rozmowa trwała 40 minut, z tego zmontowano najlepsze momenty, widać, że czegoś czasem brakuje, ale takie jest prawo telewizji.
Oto więc 15 minut i 20 sekund mojego życia:
http://www.ceskatelevize.cz/ivysilani/10090925908-vsechnoparty/210522161600009/obsah/105779-mariusz-szczygiel/
Polecam wszystkim: wejść w to, co Was przeraża, co Was brzydzi. Niewierni, bądźcie przez miesiąc wierni. Niemówiący po angielsku i przerażeni tym, że nie mówicie - polećcie na weekend do Londynu sami! Homofobi - dajcie się poderwać facetowi (nie musicie iść z nim do łóżka, można poflirtować). Geje - ulegnijcie kobiecie, która chce się z Wami całować. Naprawdę warto przekroczyć siebie. (Oczywiście raz. Niech Czesi teraz nie dzwonią do mnie z zaproszeniem do telewizji :)).
Data publikacji: 2011-08-07
|
|
Komentarze
2011-08-07 - krzysiek
A dlaczego nie radzi Pan - wierni bądźcie przez miesiąc niewierni. To by mi pasowało.
|
2011-08-08 - Marek Rogalski
Świetnie Panu wyszedł ten wywiad. Mimo, że czeskiego nie znam, wiele zrozumiałem. Dobrze, że im nas Pan tak opisał, gratuluję. Mam nadzieję, że dzięki takim inicjatywom, nasze narody się bardziej polubią.
|
2011-08-08 - Wojtek Majka
Bardzo bardzo fajny wywiad. Faktycznie telewizja nie zna litości. Potwierdzam to co Pan mówił na temat stresu. Poszedłem pierwszy raz w zyciu do radia na wywiad, byłem 3 x bardziej przerażony niż przed maturą, jednak jak później tego słuchałem nie wyszło tak najgorzej. Oczywiście można by lepiej. Ale to co dzięki temu osiągnąłem - taki rodzaj spełnienia bardzo mi odpowiada.
P.S. Wywiad oglądałem z rodowitym, wykształconym, bardzo oczytanym Czechem. Cytuje : Krasne mluvi cesky. (zreszta dobrze Pan o tym wie) pozdrawiam
|
2011-08-08 - Agata Maliszewska
Jestem z Pana dumna! :) Sama mam taki jeden lęk za pazuchą i niby wiem, że żeby się go pozbyć, to trzeba się z nim zmierzyć. Ale co innego teoria , a co innego praktyka... . Szczerze zazdroszczę odwagi.
|
2011-08-08 - Leon
@Krzysiek- twoja wypowiedz nalezy czytac normalnie czy wspak?;)
|
2011-08-08 - czechofilka
Świetnie wypadł ten wywiad. Wcale nie widać po Panu tego stresu. Pozdrawiam serdecznie! :)
|
2011-08-08 - Renee
Swietne. Usmiałam się strasznie :). Panie Mariuszu - może Pan ten tekst jako zalążek następnej książki - jeszcze raz swietne, hahaha.
|
2011-08-09 - ika
Mam ten sam problem tylko z schodami ruchomymi wszyscy na nie wchodzą a ja dostaje szału paniki oraz mdłości . I tak już od wielu lat. Ale mam również takie które były pierwsze i nimi się przemieszczam i to jest fascynujące jak nasz organizm płata nam figla pozdrawiam :-)
|
2011-08-10 - tajemniczy
Czasami muszę też występować w lokalnej telewizji. Jest niby tylko lokalna, ale ma swoje studio, kamery i dziennikarzy "po niskich kosztach", którzy czasami przez przypadek kładą na łopatki rozmówcę - im bardziej profesjonalny rozmówca, tym łatwiej go dobić prostym pytaniem. Stres rośnie, słów brakuje i panika powstaje zanim się zorientujesz człowieku! Czasami tylko bywa tak, ze wjedziesz na właściwe tory, a wtedy pociąg rusza, wtedy zaczynasz gadać i wszystkie sztuczki ubarwiające wypowiedź stosować, to dopiero jazda!
|
2011-10-04 - Lidia
Ani trochę nie było widać zdenerwowania, Panie Mariuszu! Uśmiałam się do łez w niektórych momentach (szczególnie, gdy była mowa o typowym Polaku i typowym Czechu ;) no i później jeszcze o pani, która chadzała na pielgrzymki do Częstochowy) - całkowicie i bez wątpienia zawładnął Pan czeską publicznością. Powinien Pan częściej występować :) W ogóle chciałam napomknąć, że bardzo się cieszę, że natrafiłam w sieci na Pańskiego bloga podczas poszukiwań informacji o przewodnikach po Pradze ;) Ostatni weekend spędziłam w Pradze i wciąż pozostaję pod urokiem tego miasta, więc tym bardziej jestem rada, że ten blog jest w stanie mi ją przybliżyć :) No i ten język czeski! Wspaniały!
|
2011-10-24 - Irenka
Pierwszy wywiad,jaki oglądałam naVSEHNOPARTY,to wywiad z panem Jożkiem CERNYM, bo właściwie mój bzik na punkcie Czech(a w dużej mierze MORAV),zaczął się od tej pięknej osoby.Wiedziałam,że jest Pan zauroczony tym krajem i ludżmi,dlatego postanowiłam zobaczyć Pana blog.Wywiad jest super,cudowne poczucie humoru,język opanowany doskonale.Brakuje mi eom tej miękkości głosek np d,ale też tego twardego h i r.MNIE CZESKI język przyprawia o drżenie kolan.Pozdrawiam serdecznie
|
2011-10-24 - Irenka
W SŁOWIE 'ENOM' ZGUBIŁAM LITERKĘ N, PRZEPRASZAM.
|
2011-10-24 - Irenka
Pytam sama siebie:czemu wcześniej nie zajrzałam na tę stronę?A tak w kwestii wczorajszego wieczoru w Kulturze ,to obejrzałam go z zapartym tchem.EMANUJE PAN ogromną pozytywną energią,a film o prezydencie Havlu super.
|
2011-10-26 - Basia
Panie Mariuszu, ten wywiad to majstersztyk; ani cienia tremy, zdenerwowania.Pełna swoboda i to cudowne poczucie humoru. Uwielbiam takich ludzi jak Pan, WYZWALA PAN DOBRĄ ENERGIĘ. Dziękuję za kulturalną niedzielę.Film o prezydencie Havlu niezwykły.Z niecierpliwością czekam na książki Panskiego autorstwa.Przekroczyłam granicę-napisałam po raz pierwszy. Ahoj!
|
2011-10-28 - Irenka
PANIE MARIUSZU. czy wystawia pan nos poza Pragę?Pytam,gdyż chciałabym,aby mi Pan polecił jakieś ciekawe pozycje o" moravskiej krajinie".Bardzo mnie ten temat interesuje,a nie chcę szerzej pisać,gdyż budzi on różne emocje.
|
2011-11-28 - guionbajo
Dzień dobry, fajnie pan pisze, ale źle się czyta :( a to za sprawą czarnego tła. Miejże pan litość dla oczu korzystających z przeciętnego monitora! pozdrawiam :-) czytelniczka
|
2011-12-02 - Mariusz Szcz.
Co do morawskich pozycji - poza jednym przewodnikiem turystycznym winno-morawskim nie istnieje w Polsce (według mojej wiedzy) nic.
Co do czarnego tła. Wydaje mi się piękne. A dla użytkowników słabszych monitorów mam radę: wystarczy kliknąć równocześnie "Ctrl" i "+" - powiększa się czcionka.
Pozdro. Szcz.
|
2011-12-02 - Wojtek R.
Może nie jestem aż takim czechofilem jak Pan,ale utrzymuję kontakt z literaturą czeską(teraz nadarza się ku temu okazja za sprawą serii książek wydawanych pod auspicjami ,,GW") i uwielbiam Pragę(zwłaszcza jej nieturystyczne zaułki)Dałem sobie 3 lata na prawdziwą naukę czeskiego (zrobię sobie prezent na 50-te urodziny),niech Pan trzyma za mnie kciuki !W dużej mierze fascynacja Czechami to Pana zasługa !Chylę czoła !
|
2011-12-02 - Wojtek R.
Wywiad obejrzałem trzykrotnie.Przy trzecim razie obserwowałem, z jakim nieskrywanym zainteresowaniem słuchał Pana gospodarz programu,pan Karel. Podzielam opinię ,że emanuje Pan pozytywną energią.Dziękuję za wrażenia.
|
|
|
|

 Dziecko ma już rok!
Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...
|
|