|
|
|
|
|
|
|
| |
Ponieważ dostaję maile od czytelników, którzy albo zachwycają się
postacią Egona Bondy'ego, albo ten rozdział książki podoba im się
najbardziej, przeszukałem komputer i znalazłem kilka zdjęć z wizyty u
Egona Bondy'ego. Są amatorskie, miejsca było mało, więc fotograf nie
miał "odejścia" (jak mówi mój ojciec). Fotograf był nie bylejaki, jeśli
ktoś interesuje się literaturą słowacką, to powiem, że to Michal
Hvorecky, autor wydanej w Polsce "W misji idealnej czystości". Gwiazda
słowackiej literatury.
Moment, kiedy Egon Bondy, po nałożeniu mu przez Justynę
Wodzisławską fartucha, wykrzyknie: "Kurwa fix! Teraz będę miał dupę i z
przodu, i z tyłu!", a potem oznajmi, że następnego dnia będzie w nim wykładał filozofię - wyglądał tak:
|
|
|
|
|
|
|
| |
Zdjęcie można powiększyć, klikając.
My, wymęczeni jak cholera; po
kilku godzinach, kiedy Egon Bondy mówił i mówił, (o marksizmie
nieradzieckiego typu), a okno było cały czas zamknięte, wyglądaliśmy tak:
|
|
|
|
|
|
|
| |
Jego dom w Bratysławie, na osiedlu Petržalka wygląda tak:
|
|
|
|
|
|
|
| |
Przedziwny hotel, w którym mieszkaliśmy obok dworca w Bratysławie nazywa się Spirit - powiedzenie o nim, że jest postmodernistyczny to naprawdę za mało, dla dobrego eseisty byłby fantastycznym przyczynkiem do napisania rozprawy, jak Słowacy szukają swojej tożsamości - wygląda tak:
|
|
|
|
|
|
|
| |
A przepraszam, jestem tam też ja. Wszystko miało miejsce 15 marca 2004 roku, na trzy lata przed tragiczną śmiercią Egona Bondy'ego.
Post scriptum.
Pierwszy nakład "Zrób sobie raj" ma kilka drobnych błędów, które już są poprawione i właśnie drukuje się nowa partia książek bez tych błędów. Błędy wynikły z zaćmienia: a) mojego, b) korekty.
1) Naczelnik stacji w "Pociągach pod specjalnym nadzorem" nie rozmawia ze swoimi grzybami, tylko gołębiami! (Moje zaćmienie). Czytałem po polsku tę książkę, więc nie mogłem pomylić słowa: 'houba" i "holoub", chyba, że pomyliłem w myślach po czesku, a napisałem po polsku :).
2) Na wiosnę 1939 roku, a nie 1938 Trzecia Rzesza przekształciła kraj w Protektorat. (Moje zaćmienie).
3) Polska zajęła Zaolzie, a Węgry - południową Słowację i Ruś Zakarpacką, a nie: Polska zajęła Zaolzie, Węgry, południową Słowację i Ruś Zakarpacką. (Korekty zaćmienie).
I jeszcze w rozdziale o Janie Saudku na końcu dwóch sąsiadujących akapitów (początek tekstu) jest to samo słowo - każdy akapit kończy się na "artysty". Niedopuszczalne i jak mnie znacie, to mnie dręczyło przez ten tydzień od wydania książki bardziej niż cokolwiek. Błędy merytoryczne sobie wybaczam, ale złe pisanie - nie. Drugiego "artystę" dopisała mi w dobrej wierze korekta. Dzięki Bogu, już mamy dodruk książki i na koncu drugiego akapitu będzie: "Saudka".
O!
Data publikacji: 2010-10-30
|
|
|
Komentarze
2010-10-30 - Marek ze Szkocji
Witam, jak widzę na moje szczęście w nieszczęściu książka "Zrób sobie raj" do mnie nie dotarła jako, że składając zamówienie nie wpisałem poprawnie adresu i książka wysłana do Szkocji wróciła do Polski. Mam nadzieje, że wraz z moim ponownym zamówieniem książka przyjdzie ze wszystkim poprawkami taka jaka powinna być :) Już nie mogę się doczekać! Pozdrawiam ze Szkocji!
|
2010-10-30 - KARO
Marku, na pewno będziesz zadowolony :) Zazdroszczę Ci, że tę lekturę masz jeszcze przed sobą. Ja muszę już czekać na kolejną książkę.
|
2010-10-30 - kiko
kiedyś, zeszłej zimy stałem przed sklepem na Marszałkowskiej tym przy czeskim centrum oglądając porcelanowe lalki i pluszowe kreciki. Odwracam głowę a tu Pan idzie! Pomyślałem sobie "ale się złożyło!" pozdrawiam
|
2010-10-31 - Joa
To trzeba było zagadnąć, ja zagadnęłam w Minieuropie, a dostałem anegdotkę w prezencie, choć pan Mariusz się spieszył. Właśnie tak wyobrażałaam sobie Bondego. Fajnie przeczytać jakąś scenę w książce i potem zobaczyć ją na zdjęciu, nie jakieś wydarzenia polityczne czy uliczne ale takie prywatne, w mieszkaniu. Myślę o scenie z fartuchem z przodu i z tyłu :)
|
2010-10-31 - :)
Panie Mariuszu, proszę nigdy nie przepraszać, że jest Pan także na zdjęciu, bowiem zdjęcia z Panem nabierają takiego metafizycznie optymistycznego wyrazu, który, wiem to z niejaką pewnością, lubimy wszyscy, którzy tu do Pana wpadamy. Pozdrowienia z Pogórza Kaczawskiego i Niziny Śląskiej
|
2010-10-31 - :)
Tak oto przez zdjęcie z fartuchem, ulubione powiedzonko pesymistów- "Jak się nie odwrócisz to dupa i tak z tyłu" straciło jakby sens...
|
2010-10-31 - Kocik Zielony
Z odejściem, czy bez - liczy się wartość sentymentalna zdjęć i tego, co uruchamiają w pamięci lub wyobraźni. (Zaćmienia wszystkim się zdarzają, a grzyby kontra gołębie - wspaniałe! :))
|
2010-11-02 - JL
To może jeszcze należało by na str. 211.
|
2010-11-04 - magda
Panie Mariuszu, wczorajsze spotkanie z Panem we Wrzeniu Świata było fantastyczne! tak własnie sobie Pana wyobrażałam, jako mądrego, z poczuciem humoru gawędziarza, który szanuje ludzi i jest blisko swoich czytelników! Szczególnie dziękuję za Skrzata, chociaż zrobiłam to tez osobiście przy podpisywaniu przez Pan mojej książki. Pozdrawiam serdecznie!
|
2010-11-04 - Marta
Ja też dziękuję jeszcze raz za wczorajszy wieczór we Wrzeniu: było super, ma Pan niesłychaną lekkość w prowadzeniu dialogu z publicznością! I bardzo dziękuję za dedykację: inspirująca! :o)) Pozdrawiam serdecznie!
|
2010-11-04 - MarcinP
Przyłączam się do podziękowań za fantastyczny wieczór, familijną atmosferę, mnóstwo anegdot i celnych ripost a także za wino (no właśnie, co to za białe wino było?) i pyszny medovnik. Już ostrzę sobie zęby na "Warszawę bez fikcji" :)
|
2010-11-05 - Joa
białe było wyborne, chyba z Mikulova, jak się nie mylę. Szkoda, że nie wszyscy mogli wejść!!! Pan powinien mieć takie wieczorki bohemistyczne co miesiąc albo co tydzień we Wrzeniu świata. Puszczać piosenki itp.
|
2010-11-05 - peace
P. Mariuszu mała uwaga: Heydricha nie zabił czeski "ruch oporu" ale beneszowcy z Anglii (zresztą jeden po wylądowaniu od razu udał się na Gestapo), na pewno byli to bohaterzy ale tych paru ludzi i spiski w gronie czeskiej władzy Protektoratu (czy aby na pewno nielegalnego?) to nie "ruch". Prawdopodobnie akcja miała służyć zdezorganizowaniu współpracy Czechów z Niemcami (Do organizacji będącej społecznym zapleczem władz Protektoratu "Nardowa Solidarność" należało 98 % dorosłych Czechów). Na większą skalę antyniemieckie działania zaczęli silni w Czechach komuniści w 1941. Za zabijanie Niemców w z właściwą sobie "pohodą" wzięto się w 45 roku na wiosnę. pozdrawiam - dobra książka
|
2010-11-05 - Miro
Uuu widze ze we Wrzesni sie coraz wiecej dzieje. Panie Mariuszu niech Pan wiecej informacji publikuje na swojej stronie o Eventach we Wrzesnii. A jest cos zaplanowane na niedziele 14 listopada? Chetnie bym wpadl pogadac :)
|
2010-11-07 - Agnieszka
Czekam na Pana książki jak na Boże Narodzenie. Panie Mariuszu, kocham Pana :)
|
2010-11-10 - pelisky
A ja niestety jestem nową książką mocno rozczarowany. Z jednej strony na wstępie mocno podkreślę, że jestem wdzięczny p. Mariuszowi za pracę jaką wykonuję na rzecz popularyzacji Czech i pełen podziwu za profesjonalizm reportera. Gottland uważam za wybitną książkę. I stąd duże oczekiwana związane z kolejnym tytułem. Dostaliśmy niestety stworzoną w pośpiechu dość "nierówną" książkę (o pośpiechu świadczą wpisy samego p. Mariusza na tym blogu oraz ilość błędów jakie pojawiły się w I wyd.) Szanujący się czechofil prawie wszystko to co pojawiło się w książce znalazł w gazecie wyb. nie raz płacąc za dostęp do archiwum, drugi raz zapłacił niemałe pieniądze za to samo w książce (art. praktycznie przedrukowane bez większych zmian.) c.d.n.
|
2010-11-10 - pelisky
c.d. Więc oprócz przedruków z wyborczej mamy rozdziały, które czyta się świetnie napisane z polotem i przemyślane, oraz te, które niestety są rodzajem gumy, której tak właśnie nie lubi autor. Do tego dochodzą jeszcze nasilające się niestety inklinacje p. Mariusza do realizmu i naturalizmu w opisywaniu pewnych czynności fizjologicznych, co kończy się tanim szokowaniem nie zawsze uzasadniony (chociażby tytuł gdzie pojawia się 'wytrysk'). Początek książki też miał być pewnym rodzajem dwuznacznej gry dla wtajemniczonych? O co mam pretensje? A o to, że p. Mariusz wybitny obserwator, mający lekkie pióro, świetny reporterski talent poszedł po najniższej linii oporu i zmarnował swój potencjał wypuszczając niedopracowaną książkę, odtwórczą, w którą nie włożył zbyt dużo wysiłku.
|
2010-11-10 - Mariusz Szcz.
Kłaniam się, tu autor. Ale "wytrysk" w zestawieniu z "wojną" jest bardzo fajny; bez słowa "wojna" w ogóle bym go nie użył, bo tylko w tym zestawieniu mi się podobał. Muszę powiedzieć, że w książkę włożyłem bardzo dużo wysiłku, nie mogę się zgodzić z tym, że nie. Gdyby się czepiać, że teksty były już w Gazecie Wyborczej, to zapewniam, że Gottland, który się Panu podobał był niemal cały wcześniej w Wyborczej. A w przypadku "Raju jest inaczej" - połowa tekstów nie pojawiła się w "Gazecie", bo napisałem je do książki tylko, a te, które się pojawiły (poza Davidem Cernym) zostały wzbogacone o nowe rzeczy (Pawlowska, Bondy, Jak się Państwu żyje bez Boga itp). Niektóre są w książce dłuższe o połowę. Błędy są cztery, więc nie wiem, czy to dużo. Poprawiłem najszybciej jak mogłem.
|
2010-11-10 - Mariusz Szcz.
cdn od autora Wkładanie do książki tekstów, które już się ukazały uważam za właściwe, dlatego, że w gazecie żyją jeden dzień, a w internecie mało kto ich szuka, kiedy już zostaną na gazeta.pl zamknięte. Szkoda ich. Poza tym jednak układając je w pewną całość, coś autor chce tym powiedzieć. Obawiam się Drogi pelisky, że gdybym miał Pana za doradcę i w czerwcu 2006 spytał, czy wydać książkę z przedruków z Wyborczej, doradziłby mi Pan: nie. I wtedy nie miałbym (a Pan także) Gottlandu. Szanuję odczucia każdego czytelnika, ale muszę naprawdę szczerze powiedzieć, że uważam Zrób sobie raj za książkę, która jest naprawdę taka jak chciałem. I jestem z niej zadowolony bardziej niż z Gottlandu. Tamtą chciałem wycofać z drukarni uważając za wielkie g. i zwrócić wydawcy koszty, tej nie. Pzdr. srd.
|
2010-11-10 - Barbara Raś
Chciałam podizelić się odczuciem, że rozdział "Tu nie lubi cierpieć" to najlepszy tekst jaki Pan napisał po "Reality". To coś więcej niż reportaż, ale nie mam na to nazwy. Dziękuję szczególnie za ten piękny, mocny, nie dający mi spać tekst. Drugi w pięknym stylu, jakiego od Pana nie oczekiwałam, to "Po obu stronach okna". To pamiętnik czy wiersz? Reportaż czy opowiadanie? Jak Pan to zrobił, że każda informacja wynika z poprzedniej a każde zdanie jest dzieckiem poprzednika? Książka o czeskim raju przemyślana w każdej drobince. Kiedy występ u nas we Wrocławiu? Czechofilka Barbara Raś.
|
2010-11-10 - damian
Uwielbiam o pawlowskiej jak leżała pod stołem...
|
2010-11-10 - elv
Skąd się w Pani dobro bierze? - dla mnie pytanie roku, z opowieści o BXVI w Czechach. Książki gratuluję. Mocna.
|
2010-11-12 - J.A.
Dzień dobry Panie Mariuszu Chciałem podziękować za to, że czytając Pana książki, w tym ostatnią, nigdy się nie nudzę. Nie ma u Pana czegoś takiego jak dłużyzny. To sztuka wyczuwania reakcji czytelnika? Skąd się to dobro w Panu bierze? :) Przy okazji, widziałem w Pradze kratę na której wisiało mnóstwo zamkniętych kłódek, nad takim potoczkiem. Wie Pan coś, dlaczego te kłódki tam wiszą? Pozdrawia Janusz
|
2010-11-13 - elv
Gratuluję wygranej w TVP Kultura na wydarzenie tygodnia wczoraj. Czy myśli Pan o nowej książce o Czechach. Ile bdzie trzeba na nią czekać?
|
2010-11-13 - ja
Kłódki to stary zwyczaj zakochanych, piszą na nich swoje imiona i zamykają na mostku jako symbol wierności, wiecznej miłości itd. To nie potoczek, tylko most zakochanych przy starym młynie.
|
2010-11-14 - Małgoś
Witam Panie Mariuszu,rnrobię sobie raj.... według życzeń z dedykacji w książce Pana autorstwa:)rnMam do jednoczesnego czytania Gottland, Zrób sobie raj i Czułego barbarzyńcę.rnWszystko układa się w całość a ja jestem w raju.
|
2010-11-14 - aleksandra
Śmieję się. Rzeczy trudne są opisane tak lekko, że zanim człowiek dojdzie, że powinno być smutno, można się uśmiać i pomyśleć, że można mieć dupę z przodu i z tyłu. Jak się chce. Jak Egon Bondy.
|
2010-11-15 - ruli
Ja chciałem tylko napisać, że skandalicznym jest napisanie książki, która kosztując 36 złotych daje się przeczytać w jeden wieczór. Może "daje się" to nie jest najszczęśliwsze określenie - bo ona nie daje się czytać tylko w jakiś dziwny sposób przymusza do tego - nie pozwalając zmrużyć oka do godziny drugiej w nocy, co, muszę dodać, ma raczej negatywny wpływ na moją dzisiejszą wydajność w pracy. pozdrawiam. r.
|
2010-11-15 - Aleksa
Ruli, to chyba był komplement? Idąc tym tropem, Hemnigway powinien nigdy nie zaznać spokoju, że napisał cienką książeczkę i dostał Nobla. Są twórcy, którzy piszą bardzo dużo i ilość nie idzie w parze z jakością. Panu Mariuszowi poszło w jakość. Dobrze nie nie napisał dzieła czternastotomowego na skubskrypcję:-)rn
|
2010-11-15 - ruli
@Aleksa - oczywiście , że to był komplement. Od książki ciężko się oderwać.
|
2010-11-15 - Aleksa
Panie Mariuszu, czy pan wie jaki Pan jest szcześliwy? Twórców się docenia jak już są w lepszym świecie, a Pan dostaje tyle miłych słów. Super. Dobrze byłoby, gdyby ludzie pamietali, że to nic nie kosztuje powiedziec coś miłego, pochwalić. p.s. @ Ruli- :-)
|
2010-11-15 - Aleksa
Odnośnie Czech, co mi się przypomniało po przeczytaniu Raju, mam takie wspomnienie z pierwszej i jedynej jak do tej pory wizyty w Pradze, calkowicie zdominowanej przez pobyt w jak się okazalo rosyjskim hotelu, prowadzonym przez rosłych Rosjan. Codziennie rano Swietłana w fartuszku mówiła mi klaniając się w pas zdrastwucje, na nic zdaly sę tlumaczenia, ze nie jestem Rosjanką i nie muszę na śniadanie zjeść miasa i kartoszku. Po tak lekkim śniadaniu, należało się przemknąć do wyjścia, żeby uciec przed managerem Siergiejem, który nachalnie oferował rosyjskie spa i filmy na dvd. Z rosyjskim lektorem. Taka była moja majowa Praga. Ale z książki wiem, że może być inaczej.
|
2010-11-18 - MAgda
Panie Mariuszu, dziękuję po stokroć. Gottland pochłonęłam, teraz już tego błędu nie popełnię. Będę się delektować!
|
2010-11-19 - Miki
Osobiście wnioskuję o kontynułowanie przez Pana Mariusza nowych wpisów. Dyskusja na temat Czech i związanej z nią Pana ostatniej książnki nie może się skończyć dla dobra nas wszystkich dlatego pewnie wszyscy czekamy na nowe wpisy. A więc panie Mariuszu proszę pogrzebać w szufladach, a na pewno Pan coś wynajdzie o Czechach czym nas Pan zaskoczy i uwiedzie. Pozdowionka!
|
2010-11-19 - Marcin
Dopiero teraz czytam Gottland, choć słyszałem już o tej książce - wiadomo. Wiadomo, bo czeski klimacik jest mi bliski i tym samym gdzieś tam ten tytuł się musiał pojawić. Ale czytam dopiero teraz. Jestem w trakcie. Książkę dostałem 11 listopada na imieniny od żony ( Ania) Jestem .... szczęsliwy,że ja posiadam i własnie czytam. Niesamowite. Dzięki :)
|
2010-11-21 - jajacek
Panie Mariuszu, jak Pan sobie radzi z mdłościami czytając te wszystkie przesłodzone i infantylne komentarze? Cukrzyca murowana.
|
2010-11-21 - JulYtka
Gratuluję nagrody za Gottland. przeczytałam go w pracy przypadkiem, znalazłam na półce, bo zawsze gdzieś grzebię i mnie przeganiają. Tym razem prosiłam o zgodę. Z dziwnego radia też mnie wylali, chociaż to dziwne ,że się tam odnalazłam.
|
2010-11-22 - Mariusz Szcz.
Panie jajacku, te najbardziej entuzjastyczne od razu kasuję, w ciągu pięciu minut od ich napisania, zostawiam tylko te bardziej umiarkowane :)
A w ogóle, to widzę tyle niedoróbek w tej mojej książce, że nie ma szans, abym uwierzył we wszystkie komplementy. Dopada mnie wtedy moja stała myśl: wszyscy co do mnie się mylą, bo umiem po prostu odwrócić uwagę od tego, że nic nie umiem.
Tak więc moje kompleksy trzymają mnie w pionie!
Pzdr. srd. Szcz.
|
2010-11-28 - Arnold Layne
@pelisky: "A ja niestety jestem nową książką mocno rozczarowany. (...) Szanujący się czechofil prawie wszystko to co pojawiło się w książce znalazł w gazecie wyb. nie raz płacąc za dostęp do archiwum, drugi raz zapłacił niemałe pieniądze za to samo w książce (art. praktycznie przedrukowane bez większych zmian.)"
A ja jestem odmiennego zdania. Cieszę się, że wydaje Pan reportaże z Gazety Wyborczej są w formie książkowej. Gdybym chciał przechowywać wszystkie egzemplarze Gazety z wartościowymi tekstami, to po jakimś czasie miałbym w domu skład makulatury ;-)
|
2010-12-10 - Wróbelek Elemelek
Miałam w planach kupno Pańskiej książki, ale zawahałam się. Czytam na forum i widzę, że Pańskie reportaże serwują dobre samopoczucie po lekturze i niezwykły zachwyt nad autorem. To dość niepokojące, przyzna Pan :)Tylko jedna osoba pisze inaczej: że zbiór Pana reportaży nie daje spać, ma w sobie coś z poezji a poza tym jest tak dobry jak stare Reality. Już wystraszyłam się ze to książka do czytania we Wrzeniu; przy serniku i winie. Na dobre trawienie i świetny nastrój. Na jeden wieczór.Jak seriale w Dwójce...
|
2010-12-11 - radek
Jest to książka głównie przykra.
|
2010-12-12 - monika
Mam depresję. Nic ciekawego. I nie jest też czym się chwalić. Ale bardzo chciałam podziękować za to, że przy Jezusmarii Hopsasa po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy roześmiałam na cały głos. Przy reszcie mniej się śmiałam, ale z nie mniejszą przyjemnością oddawałam się lekturze. Jest Pan wspaniałym pisarzem. Bardzo dziękuję za tę książkę.
|
2010-12-19 - Anna Olimpia
Witam Panie Mariuszu,rndzięki Pana książce po trzydziestu latach życia dowiedziałam się czemu nie odnajduję się w polskiej rzeczywistości społeczno-politycznej. Ja po prostu jestem mentalną Czeszką. Pod większością wypowiedzi Pana Czeskich bohaterów mogłabym się podpisać, a zwłaszcza dotyczących religii, szczęścia jako takiego i patosu. A Jezusmaria Hopsasa uszczęśliwia.rnPs: We Wrocławiu na moście Tumskim też jest zwyczaj wieszania kłódek przez zakochanych.
|
2010-12-22 - Pan RajaN
Szanowny Panie Mariuszu, jako czechofil z 30-letnim stażem ( od Vancury, Capka, Haska i Hrabala ) oraz parokrotny i wieloletni ( razem pewnie 10 lat ) mieszkaniec Pragi i Wschodnich Czech podzielam prawie wszystkie spostrzeżenia i oceny - ma Pan reporterski talent spostrzegawczości i syntezy oraz lekkość pióra i słów użytych dla opisu. Pewnie bym się o interpretację faktów, o oceny zachowań lub rozumienie wyborów Czechów trochę z Panem podroczył ale to zajęcie dla smakoszy. Rekomenduję Panu na przyszłość ( bo wierzę w Pana dalsze tworzenie ) napisanie "bedekerów" dla Polaków odwiedzających krainy Czech, Moarw i Śląska - im mniejszy rejon, tym piękniejsza anegdoty i opowieści...Proszę tez Pana o lekką biografię TGM z nutą Jego stosunku do Polaków i Polski - o trochę tłumaczy dziś...ukłony
|
2010-12-29 - Jola
Właśnie skończyłam " Zrób sobie raj" i już żałuję, że pochłonęłam tę książkę w jeden dzień. Czytając ,miałam wrażenie, że znalazłam swój azyl . Jutro zaczynam czytać jeszcze raz. Co za ulga oderwać się choć na chwilę od naszego codziennego, polskiego piekiełka! Dziękuję Panie Mariuszu! P.S. Wakacje planuję w Czechach
|
2011-03-20 - Bartek
Jestem ciekawy, czy Czesi znają powiedzenie: "Gadaj z dupą to Cię osra" i czy EB znał tą polską mądrość, która brzmi jak czeska mądrość.
Jeśli komentarz jest zbyt wulgarny, to przepraszam.
|
|
|
|
|
|
|
|

 Dziecko ma już rok!
Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...
|
|