Mam okladke




Mam juz okladke mojej nowej ksiazki. Moze jeszcze beda jakies poprawki liternictwa, zeby mi Jezus Chrystus Davida Černego nie zjadl tytulu ani nazwiska. Jestem bardzo zadowlony, ze sam wpadlem na ten pomysl, bo ta rzezba to jedna z najlepszych rzeczy, jakie widzialem w zyciu. A zarazem swietnie oddaje idee mojej ksiazki. Tytul tez "siedzi" (Jak mowia Czesi).

Bede mial tylko jeden problem z kategorii tych, jakie ma prawie kazdy polski mezczyzna. Problem z mama. Moja jest radiomaryjna. Czeka mnie ciekawe zadanie jak wytlumaczyc jej, ze to nie jest okladka przeciw Jezusowi. Zaraz mi powie, ze sie bedzie musiala za mnie tlumaczyc rodzinie i kolezankom. Pamietam jak kolega Marek, kiedy mialem 13 lat, spotkal moja mame na ulicy i od razu wypalil: "A Mariusz nie byl na religii!", mama moja na to: "Bo byl ze mna u lekarza". Oczywiscie nie bylem z nia, a ze nie bylem na religii dowiedziala sie od niego. No ale potem jaka mi zrobila bure, ze nie bylem na religii...

Uwazam wiec, ze juz moja mama wymysli cos dla radiomaryjnych znajomych.

Przepraszam za brak polskich czcionek, ale jestem w Czechach i nie mam dostepu do polskiej klawiatury a nie umiem sobie nastawic.

A propos klopotow autorow z rodzina, wlasnie przeczytalem w czeskiej prasie, ze pisarz Miloš Urban (od powiesci-hororowato-kryminalnych) przerabia jedna swoja dawna powiesc, bo sie rozwiodl. Otoz piszac ja, zlagodzil sceny erotyczne ze wzgledu na rodzine zony. Teraz jest wolny i pisze je na nowo. Powiedzial, ze juz wie, iz pisarz nie moze byc niczyim wiezniem. (Nie wiem, czy dokladnie takiego slowa uzyl, ale o to mu chodzilo).

A ja zabralem rodzicow do Pragi. Miastem sa zachwyceni, ale kuchnia czeska okropna. I trudno sie z nimi nie zgodzic, w Pradze malo gdzie dobrze karmia, a poza tym juz w swoim fundamencie kuchnia czeska jest dosc okropna. Chyba nawet gorsza od polskiej.

Powiem tak: Kuchnia czeska ma trzymac Czecha przy ziemi.

Mějte se!



Data publikacji: 2010-08-06

Komentarze

2010-08-07 - agata

Okladka ciekawa, tytul "fajny", wiec jakos musi sobie pan poradzic z Mama!
Cos tam Pan wymysli.
Moze jakis konkurs zorganizowac na argumenty :
"Jak przekonac radiomaryjna Mame Szczygiel?"

Ludzie na pewno zrzuca sie pomyslami i swiety spokoj zapanuje w Zlotoryji.
...no chyba, ze "promaryjni"zapomna o Krzyzu i dorwa sie do Pana okladki.
Ale wtedy zorganizujemy Panu ucieczke do Meksyku : )

besos





2010-08-07 - ab

Pisze Pan przecież o Innym, a w Pańskim stylu nigdy nie było agresji czy wrogości, więc dość trudno będzie rzucić w Pana kamieniem. :) " Zrób sobie Jezusa" w Pana przekonaniu najlepiej oddaje czeski sposób myślenia. Czym tu się martwić? :)) Książka sama się obroni i Pańska mama nie będzie musiała tłumaczyć Pana ani przed koleżankami, ani przed rodziną :) Mówi Pan, że byliście wtedy u lekarza? :) To mama bardzo Pana kocha... :))
Okładka adekwatna i do wstępu, i do fragmentu z tyłu książki i do całej zawartości.
Nieczęsto zdarza się by "obraz" tak dobrze współgrał ze słowem pisanym.



2010-08-07 - julia

okładka świetna, choć rzeczywiście można pomyśleć, że autorem książki jest Jesus Christ :)



2010-08-07 - m.

Hmm. Ale czy to logiczne?
Jaki związek ma raj z umieraniem na krzyżu? Jedyny łącznik to "zrób sobie". Trochę naciągane skojarzenie.
Oczywiście przepraszam, nie chcę urazić Autora.
Na studiach zawsze mówili mi, że najważniejsze jest myślenie, więc myślę i jestem ;-) Pozdrawiam.



2010-08-07 - Ken

Chyba trzeba przeczytać książkę. Okładka z tytułem najczęściej operuje skrótem. Uważam, że gdyby było "Zrób sobie Jezusa" jako tytuł, to dopiero byłaby dosłowność i kicz. A tak - jak na razie - jest bardzo dobrze i chce się czytać. Pozdrawiam. Ken



2010-08-08 - Bogdan

M. Jezus umarł na krzyżu, żebyśmy wszyscy poszli do raju. Logiczne więc to jest. A on tu umiera po naszemu - tzn. po czeskiemu chyba, czyli robimy sobie swój raj. LOgiczne jak najbardziej.rnPozdrowie nia.



2010-08-08 - gość

Zostawić tylko dolną ramę. Usunąć górną z napisem Jesus Christ. W stopce wewnątrz książki dać: zdjęcie na okładce przedstawia FRAGMENT rzeźby itd.



2010-08-08 - Mary

Okładka będzie piękna, mocna i uniwersalna, ale teraz wygląda na aktualny komentarz. Mnie te wydarzenia na Krak. Przedmieściu od razu skojarzyły się z jakimś plastikowym zestawem - dla każdego rozkładany krzyż do postawienia w dowolnym miejscu, np. na parkingu można sobie miejsce zająć... Strasznie ci "obrońcy" świechtają krzyż, ale czego już ludzie z tym symbolem nie robili, a duch sobie tchnie, kędy chce i w duszyczce "bezbożnika, czeskiego weterynarza, co nie wie, jak się przeżegnać, może się rozgościć, przed obrońcami uciekając ;-)
Ach, gdybyż tak kosmici ciało Jarosława K. porwali i zamienili mu mózg z jakimś wyluzowanym, pogańskim Czechem! Sam by chłop odetchnął i dał światu spokój...
Wszystkiego dobergo!
Ma Pan w planach jakieś jesienne podróże promujące książkę?



2010-08-08 - Justyna

@ Mary:
Spotkania będą, pierwsze na Demoludach, festiwalu teatralnym poświęconym dramaturgii Czech i Słowacji w Olsztynie. Jeszcze przedpremierowe.

@ Julia:
wierzący wierzą, że Bóg jest wszędzie, więc natchnął i Autora i autorem naprawdę jest Jezus Chrystus! :)

Mariuszu!
Okładkę zostaw bez zmian, jest świetna!
A skąd w ogóle pomysł, że Mama powinna tłumaczyć się za dorosłego, czterdziestoletniego syna??




2010-08-09 - Mariusz Szcz.

Autor odp:

1. Autor rzezby nie zgadza sie na uciecie rzezby na okladce.
2. Moja mama bedzie sie tlumaczyc pewnie wlasnie tak, ze sie nie bedzie tluamczyc z syna starego, ale nie o to mi cchodzilo, tylko o to jak JA mam JEJ wytluamczyc, ze to nie przeciw Jezusowi i co autor mial an mysli.
3. Spotkania beda chyba trzy:
- w Olesnicy 6.11
- w Olsztynie 8.10
- w Warszawie na festiwalu Warszawa bez fikcji w koncu listopada, razem z Mariuszem Suroszem, ktory wydaje w WAB ksiazke "Pepiki" (jest podtytul ale zapomnialem; chyba Dramatyczne stulecie Czechow).
- na poczatku grudnia w ktorej bibliotece w Krakowie.
Wiecej nie bedzie, bo niestety nie mam na to czasu w ogole, a jeszcze jesienia jestem zobowiazany promowac Gottland w Niemczech, Wloszech i na Ukrainie.

Pzdr.



2010-08-09 - JL

W sprawie kuchni gorąco protestuję! Ale nie chcę rozpętywać na ten temat dyskusji, więc na tym poprzestanę. W każdym razie kiedy jadę do Czech, to najbardziej się cieszę na jedzenie, już trzy dni wcześniej nie mogę o niczym innym myśleć i mimowolnie się uśmiecham; dopiero na drugim planie są inne przyjemności. I co ciekawe, swoim entuzjazmem zaraziłem rodzinę, choć na ogół mamy zupełnie inne kulinarne gusty. Kiedy w domu gotuję coś czeskiego, informacja o tym niezawodnie powoduje, że wszyscy się zbiegają. Tak więc, panie Mariuszu, jak zwykle zazdroszczę Pragi, ale i jedzenia. Pozdrawiam



2010-08-09 - gość

Panie Mariuszu!
Dziękuję za odpowiedź na mój post. Uważam, że rzeźba jest lepsza bez napisu. Napis pozbawia elementu zaskoczenia. Z miejsca wyjaśnia o co chodzi, a ta krótka chwila potrzebna na poskładania do kupy elementów rzeźby daje odbiorcy satysfakcję "współtworzenia".
Chcę też dodać, że nie tylko Czesi tacy "odważni". Dawno temu polski rzeźbiarz wystawił dzieło pod tytułem "ZRÓB TO SAM". Przedstawia ona krzyż, gwoździe, Jezusa i młotek, którym "nabywca" zestawu może przybić postać do krzyża. Nie pamiętam kto jest autorem. Może ktoś z forumowiczów przypomni nazwisko?



2010-08-09 - ju

http://hydroxymethane.blox.pl/2009/04/Zrob-to-sam.html Eugeniusz Get-Stankiewicz :)



2010-08-10 - KP

Panie Mariuszu,
jeśli korzysta Pan z windowsa, proszę wejść w 'Panel Sterowania', 'Ustawienia regionalne i językowe', wybrać zakładkę 'języki' i tam dodać język polski, a następnie go wybrać. Mam nadzieję, że to pomoże. Ostatnio pomogłem w taki sposób swojemu bratu, który na laptopie z Irlandii męczył się przez 2 lata i przy pracy z polskim tekstem kopiował-wklejał polskie znaki z innych tekstów :). Mamę może być ciężko przekonać. Ludzie 'radiomaryjni' niestety często odbierają każdą ingerencję w ich przekonania i próby zadawania pytań jako atak i się bronią. Duża część mojej rodziny jest radiomaryjna i nie da się z nimi rozmawiać, jeśli wyraża się inny pogląd. Jednak wyrażam nadzieję, że wytłumaczy Pan mamie intencje i być może skłoni ją do refleksji i przekazania tej wiedzy innym...



2010-08-11 - Elżbieta

Ja również protestuję w sprawie kuchni! Przepadam za czeską kuchnią i uważam, że np. houskovy knedlik z dobrze zrobioną omaczką nie mają sobie równych na świecie!
Okładka bardzo dobra!



2010-08-11 - prazak

Trzeba wiedziec gdzie dobrze karmia. Na prywatny adres napisze pare dobrych miejsc. W zadnym wypadku nie stolowac sie w centrum.

A zestaw z okladki proponuje obrocic do gory nogami. Napisy nie beda przeszkadzac. A tyle nowych znaczen sie pojawi :-)



2010-08-12 - Mary

Dziękuję Autorowi i Justynie za odp. Szkoda, że do Tarnowa się Autor nie wybiera. Ten Kraków najbliżej, jak znajdę gdzieś bliższą informację o spotk. w bibliotece.

Na "do góry nogami" też się może rzeźbiarz nie zgodzić, pozostaje powiększyć "Mariusza Szczygła", chociaż taki skromny też ma urok.

A Mamie może tak, że "przeciw Jezusowi" to jest bliźniemu krzywdę robić ("cokolwiek uczyniliście jednemu...") a taka okładka nie jest przeciw Niemu, przeciwnie daje do myślenia, kim był, a co my z Niego robimy...

pozdrawiam



2010-08-13 - gość

A gdyby pokombinować przy proporcjach? Trójwymiarowy obiekt może być sfotografowany z perspektywy. W ten sposób napis mógłby być mniejszy i nie przytłaczać nazwiska autora.
Dwa luźne skojarzenia po obejrzeniu okładki:

1. Wizualnie kojarzy się z mrocznymi reportażami Hanny Krall.

2. Reportaże Pana Mariusza ludziom w moim wieku zawsze kojarzyć się będą z ilustracjami Kaina Maya. Byłoby fajnie gdyby zrobił choć jedną okładkę dla Pana Mariusza. Książki nie są przecież tylko do czytania, mogą być też pięknymi przedmiotami.



2010-08-13 - j

nie kapuję. co to znaczy, że "wizualnie kojarzy się z mrocznymi reportażami hanny krall"?



2010-08-13 - gość

No z holokaustem, wojną itp. Bo w pierwszej chwili można zobaczyć drut kolczasty, fragmenty ciała, no i te ponure kolory. Ale to moje skojarzenia i odczucia i nie wymagam wcale żeby inni widzieli to co ja :)



2010-08-20 - Markéta

A moje skojarzenia z okładką
- jest taka ciekawa bardzo piosenka (i płyta) Antoniego Murackiego (który Czechów lubi ogromnie, ho! ho!, a jednego to już szczególnie umiłował... :-))"Świat do składania" i dla pełnego obrazu pozwolę sobie większy fragment zacytować:

" Świat do składania – model uproszczony
„Może kupimy ” – zwracam się do żony
Mnóstwo gadżetów, zabawa, że hej
Producent dokłada klej...

Świat do składania w osobnych przegródkach
I na obrazkach instrukcja dla głupka
Kto by tam czytał – tu zegnij, tam sklej
Producent dokłada klej...
(...)
Nawet wierzących nie ogarnie trwoga
Bo w wielkim pudle nie zabrakło Boga
Jezus z lateksu i na wino dzban
Na breloczku Chrzciciel Jan.





2010-08-20 - Markéta

cd. piosenki

Chytra przystawka zdobiona misternie
By móc komunię przyjąć przez internet
Z niepokalanego poczęcia klip
Oraz na zbawienie czip
(...)
Bawię się świetnie choć tracę nadzieję
Że mi się uda nie ubabrać klejem
Świat z silikonu klei się do łap
A zmywacza w pudle brak (...)"

Pozdrawiam ciepło!





2010-08-22 - cleo

Piosenka rewelacyjna!:) Podoba mi się też określenie "radiomaryjni" - bez agresji i wiadomo o kogo chodzi. A Mamie to wcale Pan nie będzie musiał się tłumaczyć - przecież to inteligentna kobieta.
A kiedy się ukaże książka, Proszę Pana? i czy jej promocja odbędzię się w Oleśnicy w woj. dolnośląskim?
Pozdr.



2010-08-23 - ixi

Okładka świetna!



2010-08-24 - Dżejms

Okładka świetna.Z niecierpliwością oczekuję treści.



2010-08-26 - Izabela

już zamówiłam w ulubionej księgarni i czekamrnpozdrawiamrn



2010-09-02 - sorrelski

No to będzie problem - kupić książkę natychmiast kiedy się ukaże, czy też potęgować przyjemność kupując ją na na Targach Książki w Krakowie? Będzie Pan?



2010-09-15 - MarcinPe

Bardzo cieszę się na nowy zbiór Pana reportaży - tymczasem w ubiegłym tygodniu udało mi się w okolicznej księgarni kupić pierwsze wydanie Pańskiej "Niedzieli, która zdarzyła się w środę", uwierzy Pan? :)



2010-09-15 - Ania

Panie Mariuszu, jak się zabiera Rodziców do Havelskiej - to się nie trzeba dziwić, że nie smakuje. :-D

Z drugiej strony - jako pilot wycieczki tam właśnie będącej - opowiadałam coś o Pana Gottlandzie (czy pilotom wypłaca Pan prowizję za reklame?? ;-P) i że Pan bywa... No i rozpuściłam moich turystów na obiad na a po powrocie:
-Pani pilot! Pan Szczygieł jest w środku!!! A Pani nam mówiła!!

Urosłam do rangi wieszcza, a poza tym ze cztery centymetry.

Pozdrawiam, Ania



2010-09-17 - Małgonia

Jaka szkoda, Panie Mariuszu, że Pan tak cedzi te książki. Mam niedosyt i czekam niecierpliwie na tą najnowszą, której fragment został zacytowany przez Pana na blogu. Zacukałam się nieco, dowiedziawszy się, że formułka znaku krzyża jest dla Czechów tak egzotyczna. Nie przypuszczałam, że ich ateizm jest tak hmmm... mocno ukorzeniony?



2010-09-17 - Małgonia Once Again

Osobliwością, która mnie intryguje, a z którą to miałam okazję się zetknąć, bawiąc nie tak dawno w czeskich lokalach i słuchając ichniego radia, to światowe szlagiery anglojęzyczne, przetłumaczone na czeski i śpiewane po czesku.Taki swoisty dubbing piosenkarski. Skojarzyło mi się to z zamierzchłymi czasami szkolnymi. Otóż kiedyś, do radzieckich gazetek pokroju "Ровесник", których prenumerata była w szkole obowiązkowa, dołączane były płyty, czasem nawet z piosenkami zachodnich zespołów. Radzieccy wydawcy poszli jednak w innym kierunku niż czescy. Oni tłumaczyli (o ile było to możliwe)nazwy zespołów i tytuły piosenek. I tym sposobem udało mi się kiedyś natrafić na rarytas, singiel zespołu "Pевольверы и рoзы". Zarówno praktyki jednych, jak i drugich naszych sąsiadów, są dla mnie niepojęte! :)



2010-09-17 - gość

U nas też była taka próba śpiewania anglojęzycznych przebojów po polsku. Wyszła nawet cała płyta. Pamiętam z niej tylko Urszulę, śpiewającą "Jeśli mnie nie znasz do dziś, to już nigdy, nigdy mnie nie poznasz". Próba tłumaczenia toćka w toćkę była nawet zabawna. Co do tłumaczenia nazw wykonawców, to robił to kiedyś Wojciech Mann. Np. Jerzy Chłopiec- Boy George.



2010-09-19 - bk

Panie Mariuszu,
byłam dziś i słuchałam. Rozdział nr 2 musiał być gdzieś publikowany bo fragmenty pamiętam. Okno z rozdziału nr 1 też pamiętam - chyba jeszcze z poprzedniej wersji bloga. W cudownie radosnym klimacie te teksty. Trudno mi wyobrazić sobie Pana piszącego ponuro. Między innymi także dlatego czekam niecierpliwie na "Zrób sobie raj" - ponoć ma być smutno.
Wzrusza mnie ta literatura. Wzrusza na swój sposób oczywiście. I najchętniej jutro rano wsiadłabym w pociąg do Pragi. I pewnie w najbliższym czasie właśnie wsiądę.
Czekam. Dziękuję. I już tęsknię za każdym kolejnym tekstem, którego jeszcze nie ma a kiedyś będzie.




2010-09-29 - emma

hmmm, a ja o kuchni czeskiej - nie zgadzam się, że kuchnia czeska jest okropna. Od 16 lat przyjaźnię się z Czechami - prażakami, oni zaprowadzili mnie do wielu lokalnych hospód, gdzie jedzenie wyborne. Oprócz tego zjeździłam prawie całe Czechy, zakochałam się w Szumawie, tam spróbowałam wielu potraw.
Czechy są dla mnie prawdziwą ojczyzną, przede wszystkim duchową, tam jedzenie ściśle się splata z ich kulturą, tak jak nierozerwalnie z kulturą splata się picie wina czy piwa, warto pojeździć po małych wioskach, tam jest prawdziwe życie:-)



2010-10-04 - Mariusz Szcz.

Generalnie nie jest okropna, tylko jest mnóstwo lokali, gdzie fatalnie karmią, źle gotują. A w Havelce to im akurat bardzo smakowało.



2010-10-20 - krulenka

Już nogami przebieram z niecierpliwością, aż przeczytam. A kiedy wizyta w Krk (ach, wspominam z nostalgią zeszłoroczny festiwal Conrada)? Oleśnica, Olsztyn , Wawa- wszystko daleko;(



2010-10-21 - Lukáš

Už se těším, až kniha vyjde. Doufám, že to bude co nejdříve. Přeji hodně úspěchů, stejně nebo i více, jako měla kniha "Gottland". Bude se knížka překládat do češtiny? Dík za info, zatím se měj...:-)



2010-10-23 - fan pavla nedveda i jaromira nohavicy

,, Zrób sobie raj" kupiła mi żona - prezent dla czechofila :). Zerknęła , czyta , nie umie się oderwać, nie che oddać:).Udało mi się wykraść książkę i przeczytać pierwsze 20 stron - genialne! Jeszcze lepsze niż ,,Gottland"!



2010-10-28 - mag

Panie Mariuszu, podobny zachwyt dla obiektu sztuki powinna wzbudzić rzeźba wrocławskiego artysty Eugeniusza Geta Stankiewicza. Jest On autorem płaskorzeźby "Zrób to sam" - krzyż, gwoździe, młotek, Chrystusik...
http://hydroxymethane.blox.pl/2009/04/Zrob-to-sam.html

Obiekt można zobaczyć przy okazji zwiedzania wrocławskiego Rynku, którego ozdobą jest kamieniczka Jaś, dziś nazwana Domkiem Miedziorytnika, ponieważ zamieszkuje w niej Get, wielkiej sławy miedziorytnik.

Wymowa Getowego dzieła jest dobitna, ale przesłanie podobne. Wrocław i Praga mają swych ekscentrycznych rzeźbiarzy - Get "robi" za Murzyna z kamienicy Gazety Wyborczej na Placu Solnym we Wrocławiu. Pozdrawiam. Wybieram się na poszukiwanie książki.



2010-12-18 - is

Przyznam,że odkryłam Pana niedawno. Co prawda kiedyś słyszałam jakiś Pana wywiad w radiu, w którym mówił pan o swojej fascynacji Czechami w tym o piosenkach (pamiętam tę o aborcji w czeskim tłumaczeniu). Dopiero niedawno trafiłam na Pana "Gottland " a dziś skończyłam czytać "Zrób sobie raj". Obie książki pożyczone od koleżanki, która pożyczyła od innej...W bibliotekach moim mieście (w pobliżu granicy z Czechami) tych książek nie ma. Jest za to mnóstwo literatury "z miotłą"itp. Cieszę się,że w tym zalewie bylejakości można przeczytać coś tak ciekawego, innego. Proszę o więcej, a ja już postaram się o reklamę tych książek w moim środowisku. Polecałam "Gottland "na stronie www. pedagog szkolny. a zaraz zachęcę do przeczytania nowej (dla mnie już starej) książki.



2010-12-19 - Mariusz Szcz.

Dziękuję serdecznie.



2011-01-06 - Jacek Mączka

Właśnie przeczytałem, wyśmienita, erudycyjna proza, o klasę lepsza od Pańskiej poprzedniej książki.



2011-02-04 - Marcin

Witam,

jestem świeżo po przeczytaniu Pańskiej książki - Zrób sobie raj. Byłem pod duzym wrażeniem i sięgnąłem po Gottland - historia o Bacie zachwyciła mnie bardzo.

Wiem, że wśród Czechów jest mnóstwo kolorowych osób, o których warto napisać, ale chciałem Panu zwrócić uwagę na jedna osobę - Cyrila Svobodę. Czeski polityk, który pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych, ministra sprawiedliwości, ministra spraw wewnętrznych i ministra rozwoju regionalnego (a więc pełen zakres prawie ;). Oprócz tego wystąpił w filmie "Niedźwiadek" a na swojej stronie internetowej prezentuje siebie m.in ćwicząc na siłowni.

Pozdrawiam



2011-05-29 - absurdistan

Chciałam podzielić się pewnym spostrzeżeniem. Otóż znana i lubiana biblioteka, która zaprosiła pana Szczygła na spotkanie autorskie po ukazaniu się książki "Zrób sobie raj" do tej pory (koniec maja 2011) nie nabyła do swoich zbiorów tejże pozycji. Być może jakiś związek z zaistniałą sytuacją ma lokalizacja biblioteki na ulicy - nomen omen - Rajskiej w Krakowie... :) Panie Mariuszu, nie ma pan jakiegoś luźnego egzemplarza na zbyciu?



Dodaj komentarz



Dziecko ma już rok!

Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Seo-CMS ®    Designed by Adicom

statystyka