Przepraszam, że tak długo nic tutaj nie piszę, bo dostaję już maile z pytaniami, co się stało.
Kończę książkę nową, którą muszę oddać do końca lipca i to mi zabiera czas, gdy wrócę wieczorem z pracy i całe weekendy. W połowie składa się oczywiście z użyźnionych na nowo tekstów, które były w Gazecie, ale w połowie jest zupełnie nowa. Wszystko musi pasować do siebie, budowla jest precyzyjna, szczegółów do znalezienia i sprawdzenia mnóstwo. Będzie to opowieść o tym jak poznawałem czeską kulturę.
Tytułu nie mam, poza roboczym: Wytwórnia śmiechu.
Tak naprawdę to książka o radości smutku; jakby powiedzieli Czesi radosti ze smutku.
Mogę zdradzić wstępik, jaki będzie miała:
Marzyła mi
się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała
odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować.
Jestem
niechlujnym czechofilem, ta książka nie jest ani kompetentnym przewodnikiem po
kulturze czeskiej, ani po Czechach.
Nie jest
obiektywna.
Nie rości
sobie pretensji do niczego.
Jest
wyłącznie o tym, co mnie za fascynowało przez ostatnich 10 lat, od kiedy
pierwszy raz przyjechałem do tego kraju. Jest wielką notatką z lektur i ze
spotkań z ludźmi, których chciałem tam spotkać.
Słowem, jest
o miłości przedstawiciela jednego kraju do innego kraju.
Może jest
jeszcze o czymś, ale to już zostawiam Państwu.
* * *
I może fragment, który podoba mi się jako fragment na tylną okładkę:
"Kiedyś zostałem z Jasonem na tydzień sam, był
czerwiec, i musiałem codziennie wyciągać mu kleszcze. Z jednym trudnym
kleszczem poszliśmy do weterynarza, dwa domy dalej. Pan Josef Míka, tęgawy i
zażywny, dobrze po sześćdziesiątce, kleszcza wyjął jednym ruchem. Dzięki Bogu,
powiedziałem, na co pan doktor odparł, że Bóg nie ma z tym nic wspólnego, ważna
jest specjalna pęseta. Jak już tak miło nam się rozmawia o religii, dodałem, to
może powiedziałby mi pan doktor, co się mówi po czesku, kiedy człowiek robi
znak krzyża. Przyjeżdżam tu tyle lat, a jeszcze tego nie ustaliłem. Weterynarz
otworzył szeroko usta, jakbym mu wyssał całe powietrze z gabinetu. Nie mam
pojęcia, odparł po chwili, nigdy nie wykonywałem takiej czynności. Ale czeka tu
jeszcze jedna pani, może ona wie, jak się po czesku przeżegnać . Zapytaliśmy, pani
zadzwoniła nawet do koleżanki na Smíchov, niestety – nikt nie wiedział. Ja to
dla pana ustalę, obiecał, tylko proszę mi dać kilka dni. Właściwie może w moim
wieku dobrze by było znać te magiczne formułki, zastanowił się głośno. Prawda,
panie Jasonie? – i zastukał w plastikową klatkę przestraszonego kota".
To z niepublikowanego jeszcze nigdzie rozdziału "Po obu stronach okna".
W księgraniach - koniec września, początek października.
Pzdr.
Data publikacji: 2010-07-14
Komentarze
2010-07-14 - emilia
Fantastyczna wiadomość! :)
2010-07-14 - Joanna
Czekam z niecierpliwością. I oczywiście jeszcze na nauki o reportażu. Pozdr. Joanna.
2010-07-14 - Mariusz Szcz.
Ale nauki o reprtażu dałem tak jak obiecałem. Są niżej: Wpis dla zainteresowanych... itd.
2010-07-14 - pawel
to świetna wiadomość ,my Pana czytelnicy mamy na co czkać, a potem uczta przy czytaniu pozdrawiam
2010-07-15 - Joanna
Bardzo się cieszę z powodu nowej książki .Cudownie się Pana czyta . Pozdrowienia ze Złotoryi.
2010-07-17 - Mariusz Szcz.
Mam już tytuł:
ZRÓB SOBIE RAJ
2010-07-17 - JL
Brzmi nieźle. Historyjka na okładkę też.
2010-07-18 - Agnieszka
Tytuł adekwatny..dobrze, że z tym rajem łatwiej..bo jest w zasięgu ręki - przynajmniej raz na jakiś czas :) Byle do jesieni zatem! Pozdrawiam
2010-07-19 - Mariusz Szcz.
Poszukuję współpracownika. Na odległość.
Termin oddania książki minął 15 lipca, ale przedłużyłem do 31. Mogę jednak nie zdążyć. Pilnie szukam kogoś, kto zna czeski i mógłby mi pomóc przy tej ksiażce jako reasercher internetowy. Na razie mam dwa tematy, wymagają dwóch godzin szperania w internecie, wybrania właściwych zdań i przeklejenia do worda. Może urodzi się coś innego jeszcze. Dogadamy się w sprawie gratyfikacji. Nie wiem, czy dla kogoś to jest ważne, ale oczywiście nazwisko wpiszę do książki, ale to oczywistość.
Jeśli ktoś ma czas i ochotę, proszę o email.
2010-07-19 - emilia
Mam ochotę, nie mam czasu, nie znam czeskiego, trzymam kciuki za termin i współpracownika. Tyle mogę zrobić. Na odległość. :)
2010-07-19 - Elżbieta
Intryguje mnie to, że tak ateistyczny naród ma tyle "religijnych" zwrotów w potocznym języku: jakieś "bohuzel", "s bohem", "proboha", "buhvi", czy chocby popularne westchnienie "jezismarie"... Znam czeski, całe dni spędzam przed komputerem, mogę pomóc.
2010-07-19 - JL
Panie Mariuszu, jeśli trzeba, chetnie pomogę. Tylko nocami, bo w dzień pracuję. Adres - wiadomy.
2010-07-23 - Piotr Cecerski
Panie Mariuszu, od lat jestem zafascynowany Czechami, i Pana fascynacją tym Krajem. Pamiętam, jak się mocno zdziwiłem, gdy znany z Polsatu dziennikarz, młody przecież, prowadzący znakomicie wywiady (Jadzia Domino - do dziś pamiętam, a tak na marginesie, może odnalazłby Pan kilka tych osób, z którymi robił Pan wywiady i zapytał co słychać?), nagle okazał się znawcą i fascynatem kraju, ludzi i kultury, którą uważam za jedną z wybitniejszych na świecie. Sam jestem w jakiś sposób zafascynowany tą kulturą i tymi ludźmi. Choć jest w tym więcej gadania niż jakiegoś czynu. Marzę o nauce czeskiego od lat. Ale ciągle coś mi przeszkadza, choć sposobów jest wiele. Choćby to, że mieszkam w Bielsku-Białej i do Czech to "mam za darmo". No prawie.
2010-07-23 - Piotr Cecerski
Zauważyłem ograniczenia w komentarzach, i dlatego piszę drugi. Dodam tylko tyle, że na wakacje zabieram "Gottland". Chcę to wreszcie przeczytać. ps. szkoda, że nie znam właśnie czeskiego, teraz naprawdę żałuję. To byłby zaszczyt z Panem pracować. Chyba wezmę się do nauki. Mam motywację, przecież Pan zawsze będzie pisał o Czechach. serdecznie pozdrawiam.
2010-07-24 - Magda S.
Panie Mariuszu,
ogromnie sie ciesze i czekam z niecierpliwoscia na Pana nowa ksiazke o Czechach. Opublikowane tutaj fragmenty tylko zaostrzaja moj apetyt.
Wlasnie, z okazji wakacji, powtorzylam sobie Gottland i jestem pod jeszcze wiekszym wrazeniem, niz za pierwszym razem. Opisuje Pan zjawiska, z ktorych zdawalam sobie sprawe podrozujac wielokrotnie po tym kraju, ale nie umialam ich nazwac. Po to chyba istnieje taki zawod jak pisarz, prawda? :)
Po czesku nie mowie, ale rozumiem, wiec jesli moge pomoc w researchu, to z wielka przyjemnoscia przylacze sie jako wolontariusz.
Pozdrowienia serdeczne!
2010-07-24 - Mariusz Szcz.
Bardzo dziękuję wszystkim chętnym, mógłbym założyć korporację reasercherów chyba, tylu chętnych. Myślałem, że napiszą trzy osoby, a napisało dziesięć razy więcej. To bardzo krzepiące. Nie spodziewałem się. Komu jeszcze nie odpisałem z podziękowaniami, niniejszym czynię. Pozdrawiam.
2010-07-27 - agata lyon/mexico d.f.
Nie doczekalam sie Pana na spotkaniu z publicznoscia w Lyonie no to wzielam i wyjechalam do Meksyku. Przyjedzie Pan z nowa ksiazka ? Wiem, ze Pan lubi publicznosc wiezienna, tutaj wiezienia sa naprawde super : ) Poza tym w Meksyku jest tyle absurdu, ze na pewno sie Panu spodoba.
pozdrawiam tropikalnie
agata
2010-07-28 - Bernadette
Czekam z niecierpliwoscią! Oczywiscie w naszej bibliotece w Lille 3 znajdzie sie miejce na nowa ksiazke!! I kto wie, moze kiedys nas jeszcze odwiedzisz : )
2010-08-26 - Jakub
"Nie mam pojęcia, odparł po chwili, nigdy nie wykonywałem takiej czynności. Ale czeka tu jeszcze jedna pani, może ona wie, jak się po czesku przeżegnać . Zapytaliśmy, pani zadzwoniła nawet do koleżanki na Smíchov, niestety – nikt nie wiedział. Ja to dla pana ustalę, obiecał, tylko proszę mi dać kilka dni. Właściwie może w moim wieku dobrze by było znać te magiczne formułki, zastanowił się głośno. "
Niezwykłe. Mam niecałe 170 kilometrów do granicy czeskiej. Chyba będę musiał podjąć poważną decyzję i po prostu tam zamieszkać.
2010-10-26 - Ewcia
Dobry wieczór,rnz początkiem tego miesiąca stałam się studentką bohemistyki na UWr. Chciałam zasięgnąć informacji,gdzie mogłabym dostać książkę Pana Szczygły "Zrób sobie raj",w czeskim przekładzie?rnKtokolwiek widział?,Ktokolwiek wie?:)rnBędę wdzięczna za informację, mój e- mail to: el-vi@wp.plrnPodzrawiamrnEwcia
2010-11-05 - Arin
Ewciu, ksiazka świezo wydana, wiec chyba (?) nie ma jeszcze przekladu :) Pozdrawiam serdecznie.
2011-02-23 - Magdalena
Bardzo dziękuję za tę książkę!!! cudownie się czyta i zaraża...