Dziś odwiedził mnie w redakcji redaktor naczelny czeskiego tygodnika "Reflex", Petr Šafr. Poznaliśmy się, bo zadzwoniłem kiedyś do "Reflexu" z pytaniem, kto wpadł na pomysł, żeby zorganizować u nich konkurs na fotografię aktu wśród czytelników. Chcieliśmy w "DF" zorganizować taką samą akcję. Wydaje mi się zresztą, że mamy podobnego adresata: wykształconego liberała z miasta.
- Czy łatwo się w Polsce uzyskuje zgodę kościoła na
taki konkurs? – spytała czeska redaktorka.
- Bardzo trudno. Właściwie uzyskanie takiej zgody
jest niemożliwe – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Poprosiłem o skontaktowanie z tym, kto konkurs na „Akty
X” czyli nagie zdjęcia w ich piśmie wymyślił. Okazało się, że to sam naczelny Pavel Šafr (rocznik 1967). Redaktorem naczelnym czeskich
tytułów jest od 16 lat, doprowadził do ożywienia dwóch największych dzienników: „Lidovych novin” i „Mladej fronty
DNES”. A „Reflex” ożywia od roku.
Na moje słowa, że u nas w „Gazecie Wyborczej” taki konkurs kojarzył się z tabloidem, redaktor odparł: "A nam nie. Raczej myśleliśmy, że to będzie
spotkanie z istotą piękna świata". Kiedy przyznałem, że u nas
koledzy mówili, że to taki tani pomysł, spytał: "Tycjan malował Wenus i było to tanie?". Kiedy opowiedziałem, że u nas pierwsza reakcja czytelnika brzmiała: „Kolejny front walki z katolickimi
obyczajami i moralnością!!!”, czeski redaktor przyznał: "Ja akurat też jestem katolikiem, liberalnym
oczywiście, bo z Pragi. Ale rozmawiałem z moim proboszczem i jemu to nie
przeszkadza. Ciało to dar Boga.
2.
Od przedstawiciela Uniwersytetu Adama Mickiewicza, Damiana Nowickiego dostałem właśnie pytania dotyczące mojej fascynacji Czechami (mają wydać specjalny numer swojego czasopisma o kulturze czeskiej - "Česká Aurora"): "Jak Pan
postrzega liberalizm obyczajowy Czechów?
Jak Czesi go postrzegają, jak go uzasadniają, czy może bronią się przed
nim?" - pyta.
A ja mam wrażenie, że
Czesi niespecjalnie zdają sobie sprawę ze swojego liberalizmu. Rozumiem go jako
tolerancję obyczajową, brak tabu, niereagowanie na coś, co w Polsce nazywamy
grzesznym stylem życia - gay-club potrafi mieć drzwi dokładnie naprzeciwko wejścia do czynnego
kościoła, a plakat reklamujący wystawę aktów, na którym są wielkie nagie piersi,
ma napis, że wystawie patronuje prezydent republiki.
Czy bronią się przed tym?
To tak jakby spytać, czy Polacy bronią się przed katolicyzmem.
Albo jeszcze lepiej: czy ryba broni się przed wodą?
3.
Myśląc nad tym wszystkim doszedłem dziś do jeszcze innego wniosku. Otóż Czesi są
liberalni i tolerancyjni, bo dzięki temu mają święty spokój. Mam teorię, że nie
chcą wydatkować zbytniej energii, jeśli nie muszą. Nietolerancja zaś często
wymaga wysiłku. Trzeba przecież protestować, zabraniać, pisać petycje, naklejać na nie znaczki, krzyczeć, atakować, bić, napadać, a związku z tym zaczajać się
i tym podobnie.
(Spokój jest przecież czymś niezmiernie dla Czechów ważnym. Jest elementem tzw. "pohody", czyli stylu życia, filozofii, a przynajmniej stanu, który ma doprowadzić do komfortu, zadowolenia, uśmiechu, przytulności miejsca. "To chce klid" czyli "To wymaga spokoju" - zdanie, powtarzane w Czechach jak zaklęcie, rzekomo ze Szwejka, choć tak naprawdę u Haška nigdy nie pada. Spokój - o czym już wiele razy pisałem - ma nawet w języku czeskim swoje zdrobnienie. Kiedyś Michal Nikodem, mój czeski kolega, który z miłości do kuchni, założył szkołę kulinarną, powiedział mi, że gdyby miał scharakteryzować Czechów, toby scharakteryzował jednym zdaniem: "Nic mi neříkejte" czyli "Nic mi nie mówcie". - Kiedy pojawiają się kłopoty - opowiada Michal - lepiej nic nie wiedzieć. To gwarantuje spokój.
Nie wiem. Tak mówi Michal Nikodem).
4.
No i teraz Pavel Šafr zwiedzał redakcję "Gazety" i
gawędziliśmy sobie o dziennikarstwie i narodach. Był w 10 dni po smoleńskiej katastrofie, jego tygodnik poświęcił jej wiele miejsca.
Nagle zapytał: – Co jest lepsze? Kraj w którym przeważają religijni fanatycy
czy kraj, w którym przeważają cynicy?”.
Tak ocenił Polskę i Czechy.
Zaprotestowałem: my, fanatycy? – A jak to
inaczej nazwać? – spytał.
Data publikacji: 2010-04-27
Komentarze
2010-05-02 - Marek
Panie Mariuszu. Jak zwykle same trafne uwagi i spostrzeżenia. Pozdrawiam ze Szkocji Marek
2010-05-02 - mormarcin
Można się zgodzić z tym co Pan napisał, jednak nie przesadzał bym z tym fanatyzmem, sam znam wielu młodych wierzących i bez cienia fanatyzmu i nietolerancji. Nie diabolizował i uogoniał tak bardzo ! Pozdrawiam
2010-05-02 - ala
Pan Mariusz zaprotestował - jak pisze. Ciekawe jednak, dlaczego tak możemy być postrzegani w świecie? Choć myślę, że w Stanach jest znacznie więcej fanatyzmu religijnego niż u nas.
2010-05-03 - Elżbieta
Myślę, że w Polsce jest mnóstwo cyników, tylko nie lubią krzyczeć, za czym z kolei przepadają fanatycy...
2010-05-04 - Marketa
Cha, cha, zgadzam się p. Mariuszu - Czesi są zbyt leniwi, żeby być nietolerancyjni. Naprawdę świetna obserwacja.
2010-08-30 - SylwiazŁodzi
Przeczytalam Pana tekst "Z kulą ziemską na piersiach".Polecam jeśli nie zetknął sie Pan z tą książką :" Molestowanie moralne" sprzed kilku lat. Może dzięki tej lekturze będę mogła przeczytać znów intrygujący tekst Pana autorstwa. Dziękuję, że sie Panu chce, dla "zwykłych ludzi" takich jak Ja pisać. Przepraszam jesli zdania są w dziwnej stylistyce,z przecinkami nie tam gdzie być powinny.Zawsze miałam z tym problem, trochę jakbym inaczej niz inni postrzegała to co chcę wyrazić a trochę przez brak warsztatu, którego nie miałam okazji poznać. Muszę nadrabiać sama. :(Pozdrawiam.