Najkrótszy kurs świata, jak napisać reportaż





Napisałem kilka rad dla licealistów do dodatku "Gazety" - "Szkoła z klasą", jak napisać reportaż. Ponieważ miejsca było mało, więc rady są ograniczone, ale oddają to, co myślę o pisaniu reportaży. Może i jakiemuś nielicealiście coś się z tego przyda.

Pozdrawiam.


Reportaż to opowieść o czymś, co wydarzyło się naprawdę. Reporter w przeciwieństwie do pisarza nie może nic zmyślić.

Tematem na reportaż może być wszystko, ale pod jednym warunkiem: musi być ciekawe dla innych.

Czy lubicie opowiadać kolegom o wycieczce na jakiej ostatnio byliście?  A czy lubicie jak ktoś Wam opowiada o swojej wycieczce? Nie bardzo? O czyjejś wycieczce słucha się gorzej – prawda? Tak samo jak najciekawsze są NASZE zdjęcia z wakacji, a nie cudze. Dlatego jeśli chcecie napisać reportaż, musicie bardzo uważać, żeby było to coś, co naprawdę zainteresuje innych.

Jest na to metoda: nawet banalny i nieciekawy temat można opowiedzieć tak, żeby był fascynujący.

Szczegóły są między innymi tym, co może sprawić, że od Waszej reporterskiej opowieści czytelnicy nie będą mogli się oderwać.

Szczegół jest to coś malutkiego, ale amerykański pisarz Philip Roth uważał, że jest palcem olbrzyma. Bo szczegóły mają kapitalne znaczenie. Czasem „szczegół” może powiedzieć o czymś o wiele więcej niż „ogół”.

Nie wiem, czy pamiętacie, że w latach 90. ulice naszych miast były pełne dzieci z Rumunii, które żebrały. Reporterka naszej gazety Monika Piątkowska opisała takich żebraków z łódzkiego skrzyżowania. Główny bohater jej reportażu - Cucu – miał udawać, że ma sparaliżowane nogi, żeby więcej zarobić. Jego starszy opiekun ale i oprawca go poucza: „Źle chodzisz! Chodź krzywo, musisz się trząść!”. I Cucu się trzęsie tak, że po pierwszym dniu nie może wieczorem dojść do łóżka.

Reporterka przy pomocy kilkunastu słów potrafi pokazać całe życie Cucu.  (Zobaczycie za chwilę, jak tu zagrał szczegół!). Otóż w pewnym momencie udaje jej się dowiedzieć od Cucu, jakie były pierwsze słowa, których nauczył się po polsku.

Cucu tworzy własny słownik: „Przeczytaj, Pani, kartkę. Daj. Jestem Polak. Mieszkam w Łodzi. Rodzice nie żyją. Wpierdol, kurwa, papierosy, ulica”.

Zgodzicie się ze mną, że te szczegóły dużo mówią o życiu Cucu w naszym kraju. Zastanówcie się, co można powiedzieć o sytuacji Cucu na podstawie pierwszych słów, jakich nauczył się w Polsce?

Piszcie zwyczajnie - tak jak mówicie. Czy zauważyliście, że napisałem o żebrakach z ŁÓDZKIEGO skrzyżowania? Jeśli nie jesteście z Łodzi, to na pewno nie zwróciło to Waszej uwagi. No i słusznie, bo przymiotniki gorzej osadzają się w naszych mózgach.

Reportaż najczęściej żywi się językiem potocznym, ponieważ reportaż to opowieść o życiu. Musi być autentyczna.

Uważam, że należy pisać tak jakby się opowiadało daną historię siostrze, bratu, mamie, tacie, swojej dziewczynie czy chłopakowi. A przecież nigdy nie powiecie siostrze: „Wiesz, on pracował na łódzkim skrzyżowaniu”. Powiemy: „Pracował na skrzyżowaniu w Łodzi” albo „Pracował w Łodzi na skrzyżowaniu”. (Zastanówcie się, który szyk zdania brzmi lepiej).

Często w telewizji dziennikarze wygłaszają napisane wcześniej teksty i mówią np., że „stargardzka prokuratura umorzyła śledztwo”, a my zastanawiamy się, jaka prokuratura? Gdzie? Stara prokuratura? Białogardzka prokuratura? Piszmy najprościej i najczytelniej: „Prokuratura w Stargardzie…”.

Nie „pojazd uderzył w drzewo”, bo nie jesteśmy urzędnikami, tylko „Opel roztrzaskał się na wielkim dębie”.

Reportaż nie jest wypracowaniem szkolnym. W dziedzinie reportażu władza Waszych polonistek nie ma mocy prawnej. Nie musicie reportażu o pani, która na osiedlu karmi koty i spotykają ją przez to przykrości, zaczynać od wstępu jak w wypracowaniu o Janie Kochanowskim:

„Janina Kochanowska jest jedną z najaktywniejszych karmicielek kotów na osiedlu Renesansowym. Ta wybitna przedstawicielka działań wolontariackich i idei humanistycznych, które wciela od wielu lat, nie ma na tymże osiedlu łatwego życia”.

Nie. Zdecydowanie Janina Kochanowska nie powinna być potraktowana jak Jan Kochanowski, choć – moim zdaniem – też robi rzeczy piękne (mój kot ma na imię Holka :)).

„Najszybszy jest ten bez oczu. Wyczuwa ją już na kilometr i biegnie jak strzała. Chce polizać jej palce wcześniej od innych”.

To nienajgorszy początek i wcale nie musimy od razu w pierwszym zdaniu zdradzać, że chodzi o koty.

Dlatego wolałbym zacząć tekst od „Pracował w Łodzi na skrzyżowaniu”, niż „Żebrał w Łodzi na skrzyżowaniu”. Czytelnik lubi być zaskakiwany, uważam, że nasz sposób pisania powinien być dla niego frapujący.

„Pracował w Łodzi na skrzyżowaniu. Udawał sparaliżowanego”.

Wciąga? Myślę, że tak, bo zaskakuje czytelnika. Zaskoczenie – to dobry element każdego tekstu, przedstawienia, filmu czy zdjęcia.

Reportaż o pani Kochanowskiej może zacząć się tak, żeby od razu zwrócić uwagę czytelnika na inny aspekt:

„Najbardziej poniżają ją kobiety w jej wieku. Nie wpuszczają na podwórko, zamykają specjalnie klatki schodowe, a jedna ją nawet opluła”. Jest i niezbędny szczegół, a jeszcze nie wyładowaliśmy całej amunicji.

Skąd wiemy, że kot z wydłubanymi oczami tak na panią Kochanowską reaguje? Bo z panią Kochanowską rozmawialiśmy (może nawet kilka razy). A może obeszliśmy z nią wszystkie miejsca, w których karmi koty i wszystko zobaczyliśmy sami. Z mojego doświadczenia wynika, że bohaterowie bardziej otwierają się, kiedy mogą nam pokazać kawałek swojego świata, niż kiedy tylko udzielają nam wywiadu. (Idąc z bohaterem, nie notujmy jednak niczego „w powietrzu”, bo to śmiesznie wygląda. Mamy mu towarzyszyć, a notatki zrobić po spotkaniu).

Pytać trzeba tak, żeby rozmówca opowiedział nam jak najwięcej o tym, co przeżył. Dlatego unikajmy pytań, na które można odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”. Pytajmy „dlaczego…”, „co pan czuł, gdy….”, „co pani pomyślała w tym momencie…”, „co pana wtedy najbardziej zdziwiło…”.

Żeby pisać, trzeba czytać. Zalecał największy mistrz w naszym zawodzie, Ryszard Kapuściński.

Można podejrzeć jak piszą zawodowcy. 12 listopada pojawi się w księgarniach ogromna antologia polskiego reportażu (prawie 500 stron), którą ułożyłem z tekstów 23 autorów z różnych redakcji. 26 reportaży w całości plus niezliczona ilość reportaży cytowanych i komentowanych. Ma tytuł „20. 20 lat nowej Polski w reportażu według Mariusza Szczygła”.

Czytajcie tę książkę świadomie: zwróćcie uwagę, czym reporterzy zaczynają tekst, czym kończą; jak gospodarują materiałem, który zebrali – czy wszystko ujawniają od razu, czy dawkują opowieść; jak charakteryzują swoich bohaterów; czy ich oceniają i osądzają; czy starają się ich zrozumieć; czy zrozumieć znaczy usprawiedliwić?

Bo najważniejsze w reportażu – zdradzę Wam na koniec – jest to, żeby zrozumieć drugiego człowieka.

Podejrzewam, że w ogóle po to reportaż został wynaleziony.

PS.

Instytut Reportażu zaprasza dziennikarzy, redaktorów i innych twórców form dokumentalnych bez względu na wiek, staż i miejsce pracy oraz studentów (po 3. roku studiów), którzy są gotowi do intensywnej pracy i chcieliby nauczyć się, jak tworzyć reportaż.

Wykładowcy i Goście Specjalni Polskiej Szkoły Reportażu to m.in.: Hanna Krall, Krystyna Goldbergowa, Halina Bortnowska, Teresa Torańska, Agata Tuszyńska, Katarzyna Surmiak-Domańska, Irena i Jerzy Morawcy, Katarzyna Janowska, Magdalena Grochowska, Włodzimierz Kalicki, Jacek Hugo-Bader, Wojciech Jagielski, Paweł Smoleński, Wojciech Orliński, Mariusz Szczygieł, Wojciech Tochman.

Początek: luty 2010. Finał: styczeń 2011.

Warunki zakwalifikowania do Szkoły, terminy i szczegółowy program zajęć znajdują się na stronie Instytutu Reportażu: www.instytutr.pl

Zgłoszenia można wysyłać na adres: reportaz@instytutR.pl



Data publikacji: 2009-10-25

Komentarze

2009-10-27 - Pracownik skrzyżowania

Tekst bardzo mnie wciągnął. Lekki, praktyczny, treściwy. Polecę mojej córce. Tylko końcówka walnęła mną o krawężnik. Czy tekst to reklama tej antologii? (By oczywiście dobrze ją sprzedać.) Warsztat reportera-artysty tak skomercjalizowany. Ech, taki jest dzisiejszy świat...



2009-10-27 - Mariusz Szczygieł

Bardzo dziękuję.
Antologia jest moja i wybrałem tam różne dobre teksty, z których można się uczyć, dlaczego miałbym jej nie polecać? Po co ją przygotowałem? Właśnie po to, żeby wypełnić lukę w piśmiennictwie i mieć materiał pomocniczy do nauki reportażu.
Polecam więc bardzo książkę "20" :)



2009-11-07 - emi

Dziękuję za tekst.Kupię,jak znam życie.Mam pytanie trochę z innej beczki;Mieszkam na angielskiej prowincji,przyjaźnię się z fajną rodziną z Czech,chcę im kupić"Gottland" na gwiazdkę.Gdzie dostać Pana książkę po czesku?



2009-11-07 - Mariusz Szczygieł

W czeskim internecie, w księgarniach czeskich internetowych typu kosmas.cz neoluxor.cz - wysyłają za granicę. Albo bezpośrednio w z wydawnictwa dokoran.cz
Pozdrawiam serdecznie.



2009-11-08 - ab

Skoro maile nie dochodzą, to skorzystam z publicznej formy wyrażania opinii.
Przeczytałem wstęp do książki (cieszę się, że wychodzi niebawem). Skojarzył mi się momentami z "Lapidariami" Kapuścińskiego. (...) A wracając do tekstu, to szelmowski jest! No i sporo emocji wywołała świadomość że to pamiętnik! Aż przysiadłem na ("wpołowiedrucianym") fotelu. Żałuję, że nie będę na wieczorze promocyjnym. No ale czymś prowincja musi różnić się od centrum, prawda? ;-)
Napiszę do św. Mikołaja żeby mi wrzucił pod choinkę tę fajną książkę i w
taki sposób dodam jej osobistej wartości.



2009-11-09 - Ela

Panie Mariuszu, bardzo się ucieszyłam, że należy Pan do ekskluzywnego grona kociarzy. Bardzo proszę, żeby dorzucił Pan do "Fotek" swoje zdjęcie z koteczką.
Poza tym dodaję w tym miejscu komentarz do wywiadu z Panem "Cesi, ma laska" z pisma "Reflex", bo tam komentarza dodać nie można. Mówi Pan tam, że zazdrościł pewnemu dresiarzowi, który modlił się we wszystkich miejscach związanych z papieżem, przypuszając, że młodzieniec ów ma z papieżem bardzo bliski związek i podejrzewał Pan, że ów związek jest prawdopodobnie silniejszy niż Pana relacje z przyjaciółmi czy rodzicami. Niech Pan nie wpada w kompleksy, bo coś takiego, to nie są żadne prawdziwe relacje, a jedynie, typowa dla konsumentów kultury masowej, zbiorowa histeria. Wybucha co jakiś czas po śmierci jakiejś ikony popkultury



2009-11-09 - Ela

(np. księżna Diana, papież, ostanio Michael Jackson) i tysiące ludzi opowiadają jak to nimi wstrząsnęło i radyklanie odmieniło ich życie, bo dopiero teraz wiedzą jak żyć. Oczywiście histeria prędko mija i nic po niej w człowieku masowym nie zostaje. To przykład relacji zastępczych, uczuć skierowych do osoby, której się nigdy osobiście nie poznało. O ileż łatwiej jest kochać i uwielbiać człowieka, z którym nie trzeba się na codzień spotykać, jak choćby z rodziną czy przyjaciółmi, którzy są tak nieubłaganie realni i bez przerwy robią coś, co nam się wcale nie podoba i do tego ciągle nas irytują.
Mówił Pan też o swoim poczuciu niższości, dzieląc ludzi na tych, którzy swoje życie "żyją" i tych, którzy tylko o nim piszą. Myślę, że wszystko wygląda inaczej ze środka niż z zewnątrz, a Pan "żyje"



2009-11-09 - Ela

zdecydowanie bardziej niż choćby taki bogi umysłem dresiarz.



2009-11-10 - Mariusz Szczygieł

Pani Elu,
nie ma sensu, żebyśmy tu dyskutowali na temat nie do tego wątku, proszę mi przysłać na mojego maila, swój adres mailowy, chętnie odpiszę, dlaczego co do dresiarza nie ma Pani racji do końca.
Pozdrawiam serdecznie.



2009-11-26 - ziom

Dobre :D

dzięki



2009-12-18 - Małgorzata

Ja ostatnio pokazałam Pana instrukcję swojej córce, która miała do szkoły napisać reportaż o zawalonej kamienicy. Usłyszałam:
- Mamo to ma być do szkoły.
I napisała reportaż zgodnie z instrukcją otrzymaną od nauczycielki polskiego, czyli zaczynał się jak przyzwoite wypracowanie.
Szkoda, że szkoła nie wskazuje różnych dróg.
Pozdrawiam.





2009-12-30 - Nauczycielka

Nauczyciel to nie potwór, który formatuje dzieci, ucząc je kiepskiego pisania. "W dziedzinie reportażu władza Waszych polonistek nie ma mocy prawnej. Nie musicie reportażu o pani, która na osiedlu karmi koty i spotykają ją przez to przykrości, zaczynać od wstępu jak w wypracowaniu o Janie Kochanowskim". Gdyby przeczytał Pan setki takich wstępów, marzyłby Pan, żeby uczniowie wreszcie zaczęli pisać jak ludzie z wyobraźnią.
Pani Małgorzato, uczniowie nie chcą różnych dróg, chcą drogę na skróty, a najlepiej jeśli ich ktoś podwiezie.



2010-01-31 - v\/ojtas

heh, pani Nauczycielko :) Uczniowie sięgają po takiego rodzaju poradników ponieważ taki nauczyciel nie wytłumaczy dobrze, tylko jedzie dalej z materiałem, bo trzeba się przecież wyrobić. Ludzie którzy piszą na forach, aby im pomóc lub "wyręczyć" w wypracowaniach z jednej strony sami sobie szkodzą, lecz z drógiej wiedzą, że nie będzie im to potrzebne w życiu :) Np umiejętność pisania rozprawki jest potrzebna w niewielu rozprawkach, poza tym można użyć PORADNIKA jak je pisać :)rnrnjest to solidnie zbudowany poradnik, kurs bardzo mi pomógł, pozdro dla autora ;]



2010-02-02 - Stanley Devine (17)

"Uczniowie nie chcą różnych dróg, chcą drogę na skróty, a najlepiej jeśli ich ktoś podwiezie" - nie chciałbym mieć nauczyciela, który traktuje uczniów szablonowo i już na początku zakłada, że najlepiej jeśli ktoś podwiezie mnie lub moich kolegów czy koleżanki. Kiedy byłem uczniem opolskiej "czternastki" plastyki uczyła mnie Hanna Całus - artysty ze mnie nie zrobiła, bo nie mam zdolności w tym kierunku, natomiast kiedy opowiadała o sztuce, słuchaliśmy jej z otwartymi ustami. Następnie w Gimnazjum Piłsudskiego trafiłem na wspaniałą historyczkę, Lillę Janusz - na lekcjach dyskusja, zainteresowani ci, którzy na innych zajęciach śpią. Być może ci nauczyciele, mają inne nastawienie, niż "podwożenie". Pozdrawiam z Wielkiej Brytanii, dla odmiany uczeń college'u :-)



2010-02-02 - Stanley Devine (17)

Książkę zakupię w kwietniu, jak będę w Polsce na urlopie, którego już nie mogę się doczekać. Sam piszę swoją książkę, która na rynku najprawdopodobniej pod koniec tego roku. Czy istnieje szansa na zdobycie dedykacji? Pan wie, że wolałbym, aby "Gottland" nosił tytuł "Helenoland" lub "Vondrackovoland" - kij z brzmieniem... :-) Mam nadzieję, że profil na Naszej-klasie.pl jest autentyczny??? Wszystkiego dobrego, pozwolę sobie częściej zaglądać na tą stronę - olejne noworoczne postanowienie w lutym.



2010-06-02 - Kacha

Bardzo dobry tekst:)
Mam nadzieję, że pomoże mi napisać reportaż.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!



2010-12-13 - Krzysiek

Panie Mariuszu, chciałem zapytać, czy jest możliwość odbycia stażu reporterskiego w Gazecie pod np. Pana kierunkiem? Mam 26 lat, kilka tekstów opublikowałem, jeden staż w dużej gazecie odbyłem. Jeśli to możliwe, co trzeba zrobić by się dostać? I czy jest w ogóle taka możliwość?



2011-02-07 - Magda

Pani Nauczycielko absolutnie się z Panią nie zgadzam. Moja polonistka była aniołem, który pozwalał nam na eksperymenty, oczekiwał oryginalności i zaraził większość swoich uczniów miłością do pisania. Nie każdy chce drogi na skróty. Jest wielu ambitnych uczniów, którzy chcą się rozwijać.



2011-03-24 - Olus

Świetne !

Mam nadzieję, że dzięki temu moja ocena z polskiego "podskoczy" w górę :)

Pozdrawiam :)



Dodaj komentarz



Dziecko ma już rok!

Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Seo-CMS ®    Designed by Adicom

statystyka