Žižkov – Praga Pragi





Dla nasyconych Mostem Karola. Dla odwracających wzrok od  Disneylandu na Staromiejskim rynku. Dla zawiedzionych muzeum Kafki, gdzie nie ma ani jednego przedmiotu, który by dotknęła jego ręka. Słowem, dla przejedzonych Złotą Pragą – Praga zwyczajna: Žižkov. Dzielnica, która nie ulega przymusowi podobania się.

Na razie - odkrywana przez polskich turystów.

Dzielnica second hand. Praga Pragi.

Schronienie robotników, biedaków, pijaków, wariatów, artystów i Cyganów, a ostatnio emigrantów z Ukrainy. Žižkov budowano pod koniec XIX wieku według zasady: „Maksimum obywateli na minimum przestrzeni”. Przed wojną pełna pleśni i otwartych na oścież drzwi do mieszkań, żeby szybciej pozbyć się obłoków pary z garnków i misek. Wydała czeskiego noblistę – poetę Jaroslava Seiferta (nagroda Nobla w 1984 r.), który całe życie twierdził, że niezbyt przyjemnego zapachu Žižkova nie zamieniłby na żaden zapach Paryża.

Žižkov zaczyna się trzy minuty pieszo od dworca głównego, ale do 1922 r. był oddzielnym miastem. Do dziś zresztą nazywa się go Wolną Republiką Žižkov. W Žižkovie Praga robiła to, czego nie chciała robić u siebie na Staromiejskim Rynku: wieszała przestępców.

Žižkov ma swojego wiernego miłośnika: Pavla Trojana. Przewodnik wycieczek, tłumacz polskich filmów i kolekcjoner dowcipów. Jako jedyny przewodnik w Pradze ma osobisty program zwiedzania Žižkova i oferuje konkurencyjne cenowo noclegi. Oprowadza po polsku, angielsku, serbsku i chorwacku.

Kiedy warszawski Teatr Współczesny przygotowywał przedstawienie według Hrabala „Bambini di Praga”, twórcy z Polski wybrali się do Pragi, żeby nasiąknąć właściwą atmosferą. – Piliśmy piwo w wielu praskich knajpach – mówił w telewizyjnym wywiadzie Krzysztof Kowalewski. – Więc takie miejsca jak Žižkov macie zaliczone – spytała dziennikarka. – Myślę, że w tej knajpie też byliśmy – odpowiedział aktor.

Pomylił się, ale miał rację: Žižkov cały jest piwiarnią.

Pavel Trojan powtarza, że jest tu najwięcej knajp na metr kwadratowy w całej Europie. Na przykład tylko na ulicy Bořivojovej jest ich 23.

Pavel jest wierny piwu Kozel albo Plzeň i jako žižkoviak nie chce się splamić wypiciem np. Staropramenu ze Smichova, (ja jako nie žižkoviak polecam knajpę w smichovskim browarze: Na Verandách Nádražní 84, Praha 5 i pivný syr, który tam serwują i trzeba go przyrządzić jak polskiego tatara, i jeszcze zalać kieliszkiem piwa).

Piwem niełatwo Czecha zadowolić. Raz usiadło w knajpie trzech gości: z Pragi, Brna i Pilzna. I ten z Pragi mówi do kelnera: „Proszę mi podać to najlepsze, co tutaj macie, czyli Staropramen”. Ten z Brna mówi: „A mnie proszę podać, to najlepsze co istnieje na świecie czyli Starobrno”. Na to ten z Pilzna mówi: „A mnie proszę podać colę”.

„A ty nie będziesz pił piwa?” – zdziwili się koledzy.

„Skoro wy nie pijecie, to ja też nie”.

Królową gospód jest U Vystřeleného oka na ul. U Božích bojovníků 3 (czynna od 16.30). Nie ma nic wspólnego z knajpami w centrum, które dla turystów są w stanie udawać nawet knajpy Žižkova, ale nic z tego. U Vystřeleného oka jest duszno i głośno (albo jeszcze głośniej kiedy gra zespół). „Wszędzie wciska się dławiący dym, kuchnia jest naprawdę mniej niż przeciętna, a personel ironiczny i złośliwy, jednak za pieniądze umiemy zrobić wszystko“ – reklamuje się właściciel. Zachowuje się jakby sto lat temu też tu serwował Kozel czy Prazdroj. – Nieczęsto jeżdżę do Pragi – charakteryzuje swoją osobę. (A przecież stoi za barem tylko dwa kilometry od Mostu Karola).

W toalecie Oka można skorzystać z urządzeń ułatwiających sikanie. Urządzenia przedstawiają się przy pomocy napisów: „Ja opieradło Ladia“ i „Ja opieradło Jara“. Otóż nad pisuarami tkwią sobie dwa ryje. Ni to ludzkie, ni to świńskie, zaopatrzone są w stelaże obite skórą i zapraszają, żeby oprzeć o nie pijaną głowę.

Vystřelene oko to oko Jana Žižki, który ponoć stracił je w bitwie pod Grunwaldem, kiedy jako najemnik walczył po polskiej stronie i chyba z tego powodu menu jest także po polsku. Zaglądać do niego nie powinny jednak polskie dzieci, bo już pierwsze zdanie-danie zawiera brzydkie słowo na „ch“, choć tu pisane z błędem przez „h“. Utopenec czyli marynowany serdelek jest prezentowany Polakom jako „h... w occie“. Oczywiście bez trzykropka. W okresie świniobicia podają tu też zabijačkę (zupa gulaszowa z kawałkami serc i wątróbek na świńskiej krwi).

Do Vystřeleného Oka – jak głosi fama - przychodzą i fizycy, i alkoholicy. Kiedy byłem w Oku pierwszy raz, przysiedliśmy się do pary staruszków i on natychmiast zaintonował „Jeszcze Polska nie zginęła“, a ona przedstawiła się jako buddystka zen.

Oczywiście istnieje już frakcja Polaków-wielbicieli Žižkova, która twierdzi, że i Oko (nazywane po prasku Voko) udaje typowy žižkovski lokal, ale nie mogę tego potwierdzić.

Pavel Trojan mówi, że kto tu ma tylko trochę pieniędzy, zaraz zakłada knajpę. Właśnie – jak podaje žižkovska gazetka „Řev Bořivojky” czyli ryk ulicy Bořivojovej – na ulicy Jagellonskiej otwarto PIVO Galerię, gdzie podaje się piwo głównie z małych miejskich browarów. I tak np. Havlíčkův Brod dostarcza piwo Rebel, Pelhřimov - Pelhřimovsky Poutník, Strakonice – Dudák, Nymburk (miasto dzieciństwa Bohumila Hrabala) - Zlatovar a České Budějovice – Samson.

Acha, bardzo proszę, żeby ci, którzy pojawią się na Žižkovie zimą, nie kompromitowali mnie i naszego narodu, i nie zamawiali grzanego piwa. Można zamówić svařák czyli grzane wino, ale nie piwo! Jeśli Czech przyzna (z niechęcią), że jednak istnieje na świecie jakiś grzech, to będzie to grzech grzanego piwa.

Kiedy wyjdzie się z Vystřeleného oka, to można nie wracać z podwórka na ulicę. Tylko za gigantyczną gałką oczną z pleksiglasu, nasadzoną na głowę jakiejś kamiennej świętej, trzeba wejść pod górę do płotu i przejść przez dziurę w ogrodzeniu.

Znajdziemy się w wąwozie, którym jeszcze niedawno wjeżdżały do Pragi pociągi, w tym wszystkie składy z Polski. Tory już są zdjęte i zanim powstanie tu trasa rowerowa, możemy przespacerować się kulisami Žižkova. Oczywiście jeśli nie mamy butów na wysokich obcasach, bo można je stracić w żużlu, który został z kolejowych podkładów.

Odkryjemy tam, że w większości czynszowe kamienice mają z tyłu wspólne krużganki, którymi wchodzi się bezpośrednio do mieszkań a właściwie od razu do kuchni. Każde piętro takiej galerii, zwane po czesku pavlačem, miało wspólna toaletę i wspólny kran. Biograf žižkowskiej dziewczyny, Olgi Havlowej (Pavel Kosatik) pisze, że jeśli ktoś tu mieszkał, to dawał tym samym do zrozumienia, że nie jest tym, co w žižkowskim języku nazywa się „hogo fogo“, czyli człowiekiem nadętym i napuszonym. Małe mieszkania na krużgankach, ściśle do siebie przylegające, sprawiały, że każdy każdemu zaglądał do talerza i tworzyły sytuację, że na zewnątrz wszyscy byli równi.

Na tylnych ścianach kamienic zachowało się też trochę reklam sprzed stu lat, które malowano specjalnie dla pasażerów przejeżdżających pociągów.

Takie zakątki świetnie fotografuje Jiří Tondl, fotograf z Pragi; polecam dział Pražská zátiší na jego stronie www.tondl.cz

Na stronie www.zizkov.info Pavel Trojan przeprowadza wśród prażan ankietę, czy będą spacerować po dawnym torowisku. Są trzy możliwe odpowiedzi: „nie i nie planuję też innego rodzaju samobójstwa“; „kilkakrotnie już taki spacer planowałem, ale zawsze dopadało mnie pragnienie i nigdy tam nie dotarłem“ i „tak, to jest bomba“.

Jeśli chcemy chodzić po Ziżkovie sami, wykonajmy najpierw zadanie: na planie Pragi przeciągamy flamaster przez następujące ulice: Seifertova - Italská - U rajské zahrady - Slavíkova - Ondříčkova - Velehradská - Lucemburská - Jičínská - Vinohradská - Izraelská - Nad vodovodem - Pod kapličkou - Na třebešíně - U nákladového nádraží - Malešická - Habrová - Osiková - Spojovací - Na Balkáně - Nad Ohradou - Pražačka - U památníku - Husitská – Seifertova. Tak wydzielimy sobie Žižkov – cel na pół dnia a nawet cały. Jeśli jest ciepło, można sporo czasu spędzić na pięknym zielonym wzgórzu Parukařka na który mówi się też czasem Šibeničák, bo jak głosi fama - tutaj powieszono najwięcej ludzi.

Na wzgórze można dojść od hotelu Olšanka na Táboritskiej, w górę ulicą Prokopovą. Na przeciwko tego hotelu stoi supermarket Albert, w którym nagrywano „Butelki zwrotne“ Jana Svěraka.

Na Parukařce (o którą od jakiegoś czasu ubiegają się developerzy, bo to ładny kawał zielonej przestrzeni, ale mieszkańcy robią wszystko, żeby uniemożliwić budowę) stoją dwa lokale z piwem, powiedziałbym: budka i hospudka. Czasem właściciel budki ma zły humor i nie sprzedaje piwa, tylko przesiaduje u drugiego właściciela nad kieliszkiem śliwowicy.

Na Parukařce istnieje największa szansa, żeby zetknąć się z žižkowską legendą.

Legenda ma około czterdziestki, jest rodzaju męskiego i nazywa się Jarda Švec.

Jarda Švec charakteryzuje się tym, że przebywa wszędzie.

– Jestem na Parukařce, Jarda Švec jest. Idę stamtąd Na Vandru, Jarda Švec już tam jest. Idę do Oka, już tam siedzi – opowiada Pavel Trojan.

Jarda Švec zarabia jako muzyk i – jak się mówi – jakby gra na saksofonie. Grał już ze wszystkimi, ale chyba nie wszyscy z nim chcą grać. W lokalu „Parukařka” jest dźwiękowcem i organizuje występy zespołów. Jeśli chcecie tam wystąpić, możecie napisać do niego ze strony http://www.parukarka.cz/info.php. Ma ujmujący adres mailowy, który składa się z dwóch słów: svec.artysta@... Jardę, który jest bardzo przyjemnym gościem, możecie obejrzeć na video, gdzie nadal składa życzenia Szczęśliwego Nowego Roku 2006: http://zizkov.tv/videopop.php?vid=1170762355&url=http://zizkov.tv

Jako legenda został uwieczniony w piosence. Zespołu Visací zámek – „Známka punku”.  Jest to utwór rockowy o mężczyźnie i kobiecie, którzy pragną być punkami, ale padają ofiarami pomyłek. Facet pił ciepły rum, bo myślał, że to oznacza punk. Dziewczyna szminką zęby malowała - myślała, że to oznacza punk; tylko ze smutnych rzeczy się śmiała - myślała, że to oznacza punk; i z Jardą Švecem w zespole grała, - myślała, że to oznacza punk…

Ale ludzie mówili, że punk tkwi w czym innym...

Jeśli ktoś zna czeski i chce fajnie przetłumaczyć tę piosenkę, służę miejscem w komentarzach, a oryginalny tekst jest tutaj:

http://www.visaci.cz/cs/texty/punk-znamka-punku

Jeszcze słowo o knajpie Na Vandru (Cimburkova 37).

Ma jedną stronę internetową. Ktoś powie, że to przecież wystarczy, ale ta knajpa ma dosłownie jedną stronę: http://www.navandru.com – i to jest wszystko, dalej nie wejdziecie. Miła dziura, z muzyką na żywo wieczorem. Obsługa chyba lubi wypić, a właściciel – uroczy Słowak – czasem umęczony obsługiwaniem gości, bierze kilka mandarynek i żongluje nimi po lokalu.

Niestety, zgłaszam, że 8.04.09, będąc Na Vandru około 1.00 w nocy z kolegami (ich twarze na końcu przewodnika) zjadłem właścicielowi największą mandarynkę (ale nie ze złośliwości, tylko z głodu), przez co stał się smutniejszy.

Było to jedno z najciekawszych zjawisk, jakie spotkałem u faceta w knajpie: zamiast mnie opieprzyć, z chwili na chwilę był coraz bardziej przygnębiony i smutny.

(Aktualny spis knajp Pragi 3 tutaj: http://www.zizkov.info/kategorie/bary-hospody-restaurace)

Najważniejsze punkty Žižkova warto zacząć od dobrego wojaka Szwejka a właściwie od pomnika jego ojca i matki - Jaroslava Haszka, kiedyś mieszkańca ulicy Jeronýmovej 3.

Pierwsze wydania Szwejka mają adnotację: „Wydano w Žižkovie“. Pierwszy wydawca Szwejka, Franta Sauer w swojej książeczce „Franta Haban ze Žižkova“ (nie ma jej po polsku) opowiada jak chodzili z Haszkiem po tutejszych gospodach i usiłowali sprzedać pierwsze broszurki, i jak natychmiast przepijali zarobione pieniądze. Jak musiał uwięzić Haszka w swoim mieszkaniu, żeby go zmusić do pisania następnych części. Obaj wpadli na pomysł, że na pierwszych zeszytach będą ogłaszać: “Zwycięstwo czeskiej litearatury za granicą! Wychodzi jednocześnie we Francji, Anglii, Ameryce“. „Przygody dobrego wojaka...“ zaczęły więc swoją karierę od małego oszustwa. Szwejk w Polsce też nie miał łatwego życia – odrzuciło go kilka wydawnictw ze względu na „wulgarność, prymitywizm“ i zbyt duże ryzyko handlowe.

(egzemplarz ze zbioru Pavla T.)

Tak więc na placu Prokopa na Žižkovie – człowiek, za którego pogrzeb i trumnę nikt nie chciał zapłacić – ma od 2005 r. surrealistyczny pomnik. Popiersie Haszka stoi na wysokim cokole, ale cokół przecięty jest w połowie przez blat baru, który stanowi tułów konia, którego nogi zrobione są z rur kanalizacyjnych.

Jakby jednak nie patrzeć Jaroslav Haszek siedzi na koniu z brązu. Rzeźbiarz, Karel Nepraš zmarł, nim zdążył Haszka dokończyć, czego dokonała jego córka rzeźbiarka. Spytany, dlaczego umieszcza pisarza na koniu, skoro autor Szwejka na koniu nie jeździł, odparł, że przecież wszystkie ważne pomniki to są jeźdźcy na koniach.

Jak widzimy, jest to pomnik godny literata, który sam o sobie napisał artykuł pt. „Największy pisarz czeski Jaroslav Haszek“, gdzie stwierdził, że nic tak nie zdobi mężczyzny jak skromność, prawdziwy mężczyzna nie powinien się jednak upiększać i dlatego nie można być zbyt skromnym.

Niedaleko, na ulicy Prokopovej 4 warto wejść w bramę, bo o tym, co jest na podwórku nie wie nawet wielu prażan. Stoi tam kościółek z 1913 r., który między wysokimi kamienicami wygląda jak porzucone pudełko dla lalek. W kościele tym jego projektant Emil Králíček chciał przy pomocy kubizmu zbliżać wiernych do Boga.

Ta modernistyczna świątynia dla husytów z Žižkova nazywa się Betlemska kaple (kaplica betlejemska) i jak piszą znawcy, jest to jedyny kościół na świecie z elementami kubistycznego wystroju. Powstał w 500 rocznicę spalenia Husa. Warto wpasować się w godziny otwarcia (od wtorku do czwartku, 13.00-17.00).  Emil Králíček został odkryty w pełni trzy lata temu, kiedy ogłoszono, że jest autorem największej ilości kubistycznych projektów w Czechach, ale był zbyt skromny, żeby się do nich przyznawać. Prawie sto lat przypisywano je więc komu innemu. Jeśli będą Państwo na Václavskim náměstí, to warto przejść na tył domu handlowego Baty przejściem przy księgarni, bo stoi tam jedyna w swoim rodzaju kubistyczna latarnia, zaprojektowana właśnie przez Králíčka.

Jeszcze jedna gratka (ale to już dla fanatyków kubizmu). Otóż ambona w kościółku na Žižkovie ozdobiona jest trójwymiarowymi kubistycznymi gwiazdami. Efektowną replikę takiej gwiazdy – naturalnej wielkości, coś w rodzaju „papierowego odlewu“ – można kupić w sklepie Modernista w domu U Černé Matky Boží na ul. Celetnej w Pradze. Znajduje się tam muzeum kubizmu i (to już informacja dla każdego) odtworzona niedawno co do szczegółu kubistyczna Grand Cafe Orient, która była zlikwidowana w latach 20 ze względu na przestarzałość stylu.

Wróćmy do Žižkova.

Nie wszystkie jego domy były najtańszymi kamienicami dla biedoty. Są tu budynki, które stały się popisem czeskich architektów początku wieku. Domy, których widok sprawia wielką przyjemność. Wałęsając się, nie można ominąć narożnego domu z wieżyczką przy Husitskiej 32 z 1913 r. Jeśli kogoś fascynuje nadmiar w architekturze Madrytu, tutaj znajdzie satysfakcjonujący nadmiar Žižkova. Geometryczna secesja z elementami kubizmu (autor Bohuslav Homoláč). Przy takich budowlach staję i przeprowadzam śledztwo. Otóż przypominam sobie jakieś zapamiętane definicje stylów i dla zabawy próbuję nałożyć je na to co widzę. Przy Husitskiej 32 bawię się śledzeniem „euforii iluzji i snów“ (secesja) i „esencji kryształu“ (kubizm).

Jeszcze do niedawna na parterze tego domu działał ciekawy klub erotyczny, w którym stały biurka. Siadało się jak w jakimś urzędzie na krzesełku, a panie (każda wchodząc na swój blat) przentowały się klientowi. Bo Žižkov to miejsce, w którym bez kłopotu można znaleźć przykłady niczym nieskrępowanego w Czechach stosunku do seksu.

Inny dom, którego nie warto ominąć, to dom studencki Švehlova kolej, ul. Slavíkova 22 – monumentalna budowla art deco (1925 r.) z fasadą, która niedawno wróciła do swojego oryginalnego czerwonego koloru. 

Niemal z każdego miejsca w Pradze będziecie widzieć śrubokręt wbity w miasto, który o dwie długości przerasta najwyższe wieże. Ma 216 m. Uważam, że Žižkov niczym sobie nie zasłużył, żeby mu wcisnąć najbrzydszą budowlę Pragi.

To nadajnik telewizyjny, nazywany przez ludność wiertarką, a przez poetę koszmarną wieżą strażniczą, która dozoruje kamienice. „Ilekroć przede mną wyrasta (a dzieje się to, co chwila) wrzyna mi się w ciało niczym śmiercionośna broń, choć szpicem celuje w niebo” – napisał Petr Kral, który opuścił Pragę (także z innych powodów) dla Paryża.

Wiertarka stanęła na starym cmentarzu żydowskim z 1680 roku, który dla niej prawie w całości zlikwidowano, a miejsce zalano betonem.

Resztka cmentarza w rogu placu została odrestaurowana dopiero w kapitalizmie, a od 2001 r. można ją zwiedzać. W czasie okupacji, gdy Żydzi nie mieli prawa wchodzić do żadnych parków, ten cmentarz im go zastępował. Był – jak wspomina pisarka z Tel Awiwu, a kiedyś z Pragi, Ruth Bondy – jedynym publicznym miejscem w Pradze do którego mieli prawo wchodzić ludzie z żółtą gwiazdą na płaszczu.

Teraz po wieży, w górę i w dół, pełznie dziesięć niemowląt. Z daleka wyglądają jak robaki. Każde jest czarne i ma ponad trzy metry długości.  Na wieżę można wejść, jest tam restauracja z fantastycznym widokiem, ale są małe szanse, żeby zajrzeć niemowlakom w twarz, a właściwie w tyłek. Bo „Babies” mają urodę, na jaką wiertarka zasługuje: spuchnięte, nieproporcjonalne głowy, które z bliska przypominają tyłki. Zdradzę więc, że między policzkami-półdupkami mają płaskorzeźby z kodów kreskowych.

Wieżę uczłowieczył w ten sposób rzeźbiarz David Černý, autor brukselskiego skandalu z początku roku – instalacji Entropa. „Babies” miały chodzić po śrubokręcie tylko rok, ale tak spodobały się wszystkim, że zostawiono je w spokoju na 20 lat.

Nadajnika i cmentarza należy szukać na planie w miejscu zwanym Mahlerovy sady.

Žižkov ma jeszcze jeden cmentarz żydowski - w przeciwieństwie do tego przy nadajniku - nazywany nowym. Leży tam Franz Kafka. Wejście znajduje się na granicy Žižkova – ulicy Izraelskiej, niedaleko stacji metra Želivského (husycki ksiądz-rewolucjonista). Do grobu idzie się w prawo od wejścia (nr nagrobka 21-14-21). To sześcioboczny wysoki kryształ, pod którym leżą także rodzice Kafki. Nie udało mu się od nich uciec nawet po śmierci.

 (Cmentarz w soboty jest nieczynny, a mężczyźni mogą tam wejść tylko w nakryciu głowy).

Przeciwległą granicę Žižkova stanowi wzgórze Vitkov. Z widoczną z wielu miejsc Pragi – monumentalną budowlą, na której stoi ważny - bo na koniu J – pomnik Jana Žižki z Trocnova. Właśnie na tym wzgórzu dowodził wojskiem w zwycięskiej bitwie z krzyżakami, którzy zaatakowali husytów 14 lipca 1420 r. Dziś wiele ulic Žižkova nazwanych jest od nazwisk husytów.

Žižkę na koniu zaczęto projektować w latach 30, ale pomnik został dokończony już po wojnie - w 1951 r. Natomiast budowla (długa na 142 m a wysoka na 31) to Národní památník, mauzoleum odrodzenia narodowego, miała być otwarta przez prezydenta Masaryka w 1938 r. Przeszkodziła w tym śmierć T.G.M i układ monachijski.

Komuniści umieścili tam po śmierci swojego największego przywódcę Klementa Gottwalda - czechosłowackiego Stalina, którego ciało można było oglądać przez jakiś czas w całości. Ponieważ nie zabalsamowano go dobrze, przebudowano wnętrze i co wieczór Gottwald zjeżdżał w szklanym sarkofagu pod ziemię do salonu kosmetycznego, gdzie całą noc fachowcy poprawiali mu wygląd. Operacja powtarzała się co wieczór. W końcu zdecydowano się na spalenie ciała i wystawiono jedynie urnę. W 1990 r. Gottwalda wraz z małżonką z Vitkova usunięto.

Národní památník przechodzi właśnie generalny remont, wnętrze udostępnione będzie (według jednych źródeł w 2009 jesienią, według innych w 2010), ale teraz warto tam wejść dla świetnego widoku na Pragę.

Na koniec – wycieczka, którą może jesteśmy winni tej dzielnicy. Otóż 13 lutego 2009 r. nadano tam starej ulicy nowe imię. Na cześć Polaka, Ryszarda Siwca. Ten 52-letni księgowy z Przemyśla podpalił się w obecności 100 tys. widzów na trybunie warszawskiego Stadionu Dziesięciolecia podczas dożynek w 1968 r. Krzyknął: „Nie ratujcie mnie, zobaczcie co mam w aktówce“. W środku był tekst protestu przeciwko najazdowi wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację („Hańba tego czynu rzuca cień na całą ludzkość“). Ryszard Siwiec spalił się na cztery miesiące przed czechosłowacką „Pochodnią nr 1“, Janem Palachem.

Ulica nazywa się więc teraz Siwiecowa, a mieści się na niej czeski IPN. Na planie miasta istnieje jeszcze jako Havelkova.

No i na koniec polecam wyjście do teatru: w niedzielę o 10.15 mecz FK Viktorii Žižkov na mini-stadionie na Seifertovej (www.fkvz.cz/index2.asp). Oczywiście jeśli nie grają na wyjeździe.

Moi polscy koledzy z tej dzielnicy: Damian Walisko i Michał Mazur (mieszkańcy Žižkova; poznaliśmy się wszyscy po wydrukowaniu pierwszej wersji tego przewodnika w "Wyborczej") zaczęli tam chodzić z Pavlem Trojanem (pierwszy od prawej) i jak widać na zdjęciu - nie żałują.


Jeśli znacie tę niepowtarzalną Pragę Pragi i macie swoje spostrzeżenia albo nie zgadzacie się ze mną, napiszcie komentarz.

Wycieczki z Pavlem Trojanem z Žižkova: zizkaperk@gmail.com

tel. +420 608 818 253

(Fotki, poza jedną Jiřího Tondla: Szczygieł lub Trojan. I poza tą poniżej, którą dostałem od p. Krzysztofa Zajdla - człowieka wyszukującego w internecie najciekawsze kurioza czeskie; autor fot. nieznany. Zamieszczam ją tu jako P.S., żebyście widzieli z czym człowiek musi się w Czechach czasem zmierzyć. Napis samochodzie brzmi: "Jak debil jeżdżę dopiero od 1.7.2006").


Komentarze

2009-05-10 - o-bohem-istka

Panie Mariuszu, z takiej podłej dzielnicy wycisnął Pan coś bardzo ciekawego...



2009-06-05 - ANIA

Obaj wpadli na pomysł, że na pierwszych zeszytach będą ogłaszać: ''Zwycięstwo czeskiej litearatury za granicą! Wychodzi jednocześnie we Francji, Anglii, Ameryce'' ;Przygody dobrego wojaka...; zaczęły więc swoją karierę od małego oszustwa.

HAHAHAHA! TO JUŻ ROZUMIEM DLACZEGO NA STRONIE GŁÓWNEJ POJAWIŁY SIĘ OKŁADKI GOTTLANDU W RÓŻNYCH JĘZYKACH ;-P



2009-06-11 - Mariusz Szczygiel

Te moje okladki to prawdziwe. W tym roku ma jeszcze wyjsc wersja wloska i rosyjska. Na wszystkie wydania sie ciesze szczegolnie z tego powodu, ye najcyesciej wiaye sie to z zaproszeniami do tych krajow, w w grudniu mam zaproszenie na targi Non Fiction do Moskwy. Moskwa w grudniu! Bomba.
Pozdrawiam z Pragi, bez polskiej klawaitury.



2009-06-16 - marzena

jak zobaczyłam Zizkov na własne oczy to mnie zamurowało :) niesamowita dzielnica...wiertarka okropna



2009-06-28 - ANIA

Panie Mariuszu, to byl tylko zart z tymi okladkami!
Ciesze sie z Pana sukcesow. Wlasnie robie plik z Zizkova i zamierzam zrobic sobie wycieczke tropem tego artykulu.
Pozdrawiam rowniez z Pragi, ale moja klawiatura jest OK.




2009-07-06 - Ela

Kilka miesięcy temu, ku własnemu zaskoczeniu, też stałam się czechofilem. Na razie objawy są takie, że napisałam długi artykuł o dramatach Vaclava Havla.
Znamka punku jest świetna, teledysk jeszcze lepszy. Proponuję taki przekład (dosłowny oczywiście nie jest, ale rytmu się trzyma):
"Cholewy nosił powywracane
w gębę se wsadził gnata kawałek
Pił ciepły rum i rzygał raczej
Wyjarał wszystko co zobaczył
Myślał, że to znaczy punk
Ale dziewczyny mówiły
Że punk jest gdzie indziej
Ale dziewczyny mówiły
Że to chyba nie tak
Do autobusu pełnego nie wsiadał
W ogrodzie chwastom rosnąć pozwalał
Lubił kapele co rzępoliły
Przy pasku nosił kawałek piły
Myślał, że to znaczy punk
Ale dziewczyny mówiły
Że punk jest gdzie indziej
Ale dziewczyny mówiły
Że to chyba nie tak



2009-07-06 - Ela

No ale kto nie jest
Jakimś bożym dziełem
Nie róbmy z punka głupca
No ale kto nie jest
Jakimś bożym dziełem
Każdy towar ma swego kupca

Wybebeszony scyzoryk nosiła
Szminką wciąż zęby czerwieniła
Śmiała się tylko ze smutnych rzeczy
Grała w kapeli z Jardą Svecem
Myślała, że to znaczy punk

Ale ludzie mówili
Że punk jest gdzie indziej
Ale ludzie mówili
Że to chyba nie tak"



2009-07-10 - Mariusz Szczygieł

Pani Elu, cieszę się, że pisze Pani: ku własnemu zaskoczeniu.
Bo to jest miłość, która spada nagle z nieba, słowem - laska nebeska.

Gratuluję przekładu. Chyba będę stosował w różnych sytuacjach: "No ale kto nie jest jakimś bożym dziełem?". Zwłaszcza jak mnie sąsiad zdenerwuje.



2009-07-17 - Irek (irtu)

Panie Mariuszu,

Czy interfejs Pana strony www musi być czarny.
Nie wiem czy odpowiada ten notabene szlachetny kolor Pana osobowości (?).
Przyznam się ,że z dużą trudnością czyta się teksty ( ale to może tylko ja tak mam -;)).
pozdrawiam




2009-07-19 - Mariusz Szczygieł

Panie Irku-Irtu,
sam się nad tym zastanawiałem (bo lubię czarny kolor, nawet kuchnie mam w kolorze czarnym całą, łącznie z sufitem w domu), w związku z tym zrobiłem przed startem tej strony test na trzech moich znajomych paniach, które przekroczyły dość dawno siedemdziesiątkę, ale używają internetu (tłumaczka, aktorka i inżynier), pomyślałem bowiem, że jeśli im będzie się źle czytać, to robię stronę nieczarną.
I - ku mojemu zdziwieniu - odpowiedziały, że czyta się świetnie, a nawet lepiej. Pani inżynier (zdaje się to ona) napisała, że jak ktoś nie będzie widział, to sobie Ctrl+ wciśnie. I tak mnie to uspokoiło.




2009-08-06 - Štítného 16

Parukařka to juz Central Park z developerska http://www.centralparkpraha.cz/o-lokalite/park-parukarka.html




2009-08-30 - Berezniccy

W Pradze byłem już kilkanaście razy, ale po raz pierwszy na Zizkovie. Dziękujemy za inspirację. Już planujemy kolejną wyprawę do Pragi. Tym razem Josefów.
A tu impresje z Zizkova http://bereznicki.eu/



2009-09-29 - Tomasz Kądzioła

Panie Mariuszu, przeszliśmy z Tatą cały Zizkov dookola, zgodnie z opisem na niniejszej stronie. Miasto znamy, ale od tej strony poznalismy go po raz pierwszy. Dzieki za pomysl. I do zobaczenie... v Praze.



2009-11-12 - Richie

W 1976 w hotelu Vitkov Na Ohrade (Żiżkov) odbyło się moje wesele. Slub mieliśmy na libenskim zameczku a przyjęcie w sali bankietowej hotelu Vitkov. To były piękne czasy, piwo "10" kosztowało 1,70kcs a "12" 2,80kcs we wszystkich sklepach ponieważ wtedy ceny odgórnie dyktowała władza. Ceny w przytulnych knajpkach na staromaku były niewiele wyższe niż w gospodach Żiżkova czy Karlina. Turystów było niewielu, najwięcej w weekendy DDRowskiej pijanej młodzieży. Można było leniwie spacerować w miejscach gdzie teraz pędzą tabuny turystów. Park Na stromovce gdzie wiewórki brały orzechy z ręki, wyprawy łodzią z Libenskeho ostrova do Podbaby na piwo do "oule"- knajpki, o którą zahaczali wszyscy wodniacy, winiarnia U Jeziska gdzie niezłe morawskie wino lali do dzbanów z beczek. Je mi lito, to se ne vr



2009-11-18 - Pitterova9

do Štítného 16rnCentral Park Praha nie powstala na miejscu Parukařki. Jest obok i jest odwaznym, niebanalnym projektem. rnrnPanie Mariuszu polecam superfajny film z 1979r. o Zizkovie "Lásky mezi kapkami deště"

aleks.



2009-11-23 - Mariusz Szcygieł

Panie Aleksie, film znam. Lukas Vaculik tam gra. M



2010-01-17 - Jan Kawiorski

Właśnie słucham audycji pt. Zagadkie literackie Dwójki z Mariuszem Szczygłem w roli eksperta, który przed chwilą polecił Žižkov jako swoją ulubioną dzielnicę Pragi. Zgadzam się z Autorem, to moim zdaniem jedna z najbardziej "atmosferycznych" dzielnic spośród tych, jakie poznałem w kilku dużych europejskich miastach, które odwiedziłem. Położona w samym centrum Pragi, a ma charakter trochę podmiejski, mimo swoje niesamowite ogromne kamienice sprzed stu lat. Jest tam także - choć nie wiem, czy jeszcze jest, bo nie byłem tam od kilku lat - mój ulubiony praski lokal - Planet Akropolis, na rogu Kubelikovej, niedaleko wieży telewizyjnej. A od niedawna Ryszard Siwiec ma na Žižkovie swoją ulicę.



2010-01-17 - Therese Kosowski

I ja trafilam na te strone po dzisiejszej audycji. Bede czesto wracala na te strone, bo juz zachwycil mnie sposob pisania. Poniewaz mieszkam w Niemczech, dowiaduje sie o ciekawych autorach albo z Dwojki albo z Gazety Wyborczej.

A poza tym – Internet to wspanialy wynalazek.



2010-03-04 - Petr Vykopal

Panie i Panowie... Panie Mariuszu... bardzo Pana pozdrawiam i mam pytanie: kiedy Pan pojawi sie w najpiekniejszym na swiecie miescie (czyli w Mikulovie)? Bo wie Pan, Czechy to nie tylko Praga! Zapraszam Pana na Morawy poludniowe, gdzie juz teraz na Pana czeka wspanialy bajkowy swiat najwiekszego w Europie srodkowej sztucznie przebudowanego krajobrazu; slynne winnice na obszarze Parku narodowego wzgorz Palavskich; wykopaliska, gdzie dawno dawno temu miescila sie stolica panstwa Moravia Magna (kilka tys. mieszkancow i Praga w tych czasach tylko drewniana wioska); zachwycajace zabytki architektoniczne "czeskiej Toskanii". Nie jestem Polakiem, wiec przepraszam za ewentualne bledy gramatyczne. :-)



2010-03-04 - Mariusz Szczygieł

Napsal jste to skvěle, Pane Vykopal. Zvládáte polštinu lip než já češtinu.

Mikulov samozřejmě znám, všechno včetně židovského hřbitova. Asi před 5 lety cestoval jsem Moravou na kole. Celý areál: Valtice, Lednice, Mikulov je pro mne jako pohádka. Vyprávěl jsem o tom ve Vsechnoparty, doufám, že to neškrtí. Přesně řečeno: budu vyprávět ve Vsechnoparty, protože vysílání je asi 9.03.

Internetový průvodce - i když je nejmenší - taky chce vlastní náklady a čas.

Musím tam ještě jednou a pak něco napíšu.

Zdravím z Varšavy.



2010-03-05 - Petr Vykopal

Panie Mariuszu, dziekuje Panu za odpowiedz, ... jak Pan bedzie przyjezdzial do Mikulova (prosze mi dać znać), moglbym Panu pokazac te wspaniale ... ale dlaczego po polsku, skoro Pan tak dobrze zna jezyk czeski (uwaga: pisze po morawsku teraz) ... takže jak přijedete, vemte ssebou kolo, a ukážu Vám ta nejlepší místa, která spoustě "cizím" turistům zůstávají ukryta. Škoda, že Všechnopárty neuvidím, celý příští týden jsem totiž v Polsku, ale určitě se to bude dát stáhnout někde na netu. Děkuji za Vaše hodnocení mojí polštiny, jezdím po Polsku již 8 let, tak jsem se ji trochu naučil. Vaše čeština je také výborná. Jutro bede w Warszawie, ale tylko przejazdem, bowiem weekend spedzam w (drugim najpiekniejszym na swiecie miescie :-)) slicznym Przemyslu. Pozdrawiam spod Brna. pv



2010-04-04 - Tadeusz

Panie Mariuszu - bardzo się cieszę, że natrafiliśmy na Pańską stronę przed naszym trzecim wyjazdem do Pragi. Pogoda była super - 20 do 27.03.2010. Co prawda nie zdecydowaliśmy się z żoną na przejście po Żiżkowie proponowaną przez Pana trasą - ale wszystko przed nami ;). Natomiast często chodziliśmy do Vystřeleného oka - ze względu na panującą tam atmosferę. Nie bez znaczenia był fakt, że mogliśmy tam podreperować swój budżet - menu niezbyt rozbudowane, ale za to było smacznie i tanio. U Jagy na ul. Dalimilova też było nieźle.
Pozdrawiamy serdecznie :)



2010-04-26 - basiaw

Panie Mariuszu, jestem przewodnikiem praskim i za każdym razem przed wycieczką czytam Pana stronę. Pana teksty inspirują mnie do opowiadania o Pradze za każdym razem inaczej. Dziękuję za to..
p.s. mój Gottland tyle razy przeczytany, że muszę kupić drugi egzemplarz...



2010-05-05 - voitek z poznań

witam panie Mariuszu
ja z 12 znajomymi spĘdzilem majowy weckend na zizkovie
dziĘkuje za inspiracje jestem w Pradze co roku od chyba 15 lat ale raczej centrum
teraz zobaczylem inny swiat moze nie świecacy blaskiem i wypełniony milionami turystów...normalny praski dzień
spalismy w hostelu clownanfdard to nie hilton ale atmosfera i ludzie z calego świata
i oczywiscie bylismy u vystrelenyho oka coż za atmosfera jake inna niz u fleka....
jestem pod warżeniem
pozdrawiam



2010-05-19 - Stanley Devine

Matko! Tam mnie nie bylo, ale wstapie...



2010-10-30 - Katey

oo a ja wlasnie przeprowadzam sie dzis na Zizkov:) bedzie sie dzialo:)



2010-11-13 - Jarek

Jestem sobie student z Polski, lubie nowosci i abstrakcje i na Zizkov do Oka i w/opisane miejsca wpadne owszem niedlugo!



2010-12-28 - P&M

Niestety Panie Mariuszu, ale na Jagiellonskiej nie ma już Pivo Galeri, jest tylko Café Galeria, a to chyba nie to ... No i nie kupimy już w Pradze wina Ludmila. Pani w sklepie powiedziała, że " juz se ne dela... " rozumiem, że juz nie produkują ... Jeśli złe zrozumiałem, proszę mnie poprawić . Pozdrawiam z kawiarni w Lucernie... Malvinka i Piotr



2010-12-29 - Jarek

Dobry Den!

Znow zawitalem na 2 tygodnie do Pragi. A w tak dlugim czasie mozna cos zobaczyc, polecam poza Praga, Karlstejn, Hradec-Kralove no i moze Kutna Hora, w piatek po koncercie w katerze u sw. Barbary bede cos wiedzial.
A tymczasem ciekawi mnie NOVY ZIDOVSKY HRIBOTOV, na ktory sie udaje.
:)



2011-02-11 - MM

Dzień dobry,

chciałbym dodać, że władza "ludu" miała plany zburzenia Żiżkova i wybudowania "wzorcowej" dzielnicy robotniczej w jego miejscu. Dobrze, że wyszło jak u nas z autostradami. Na marginesie dodam, że większośc opisanych przez Pana miejsc znam i dzielnicę tę polubiłem z tych praskich najbardziej. Już czekam na koniec maja i kolejną wizytę.

Pozdrawiam
Marcin M.



2011-04-18 - Ewa

Witam.
W Pradze bylam w 2010 w lipcu, ja po raz kolejny, maz pierwszy raz. Mieszkalismy wlasnie na Zizkowie, ul.Blahnikowa(w tym roku zatrzymujemy sie na ul.Krasovej), rzut beretem byl "Spiritbar" ul. Daliminova http://www.spiritbar.cz/ , kuchnia pyszna, ogladalismy tam mistrzostwa w pilce noznej, atmosfera niesamowita, przychodzi tam duzo mieszkancow, oczywiscie pyszne piwo-polecam to miejsce, jadalismy tam codziennie obiado-kolacje.
Poszlismy tez na piwo do "u Pizducha" nazwa nas troszke rozsmieszala, ale to bylo 5 krokow od nas, wiec musielismy i tam zajrzec, piwo najtansze chyba na caly Zizkov!
"U vystřelenýho voka "- jak zobaczylam jak sa myte kufle odechcialo mi sie wszystkiego z obrzydzenia-ale wnetrze ciekawe i podporki w wc meskim sfotografowane jako pamiatka. Pozdrawiam Ewa.



2011-05-06 - ruda

Gdański Konsulat w Republice Žižkov - ciekawa inicjatywa i piękny odzew!
http://forum.dawnygdansk.pl/viewtopic.php?t=5475&postdays=0&postorder=asc&start=0




2011-08-08 - witkacy

czesi to zawsze są oryginalni: http://nocnyszejker.pl/?pwid=2233954abbd5445aad6ca522fd4a9327



2011-08-12 - mariusz

na zizkovie navet viktorka juz stoi za prd...sami cygani i social no i herny...hehheh.ale skoro widzicie tam cos ladnego i niesamowitego ... tak widac jestem slepy jak patrona.wazne zeby pisac nawet jak sie niema o czym...



2011-08-22 - domin

Kilka godzin temu wróciliśmy z żoną do Wrocławia z Zizkova i Vinohradów gdzie świętowaliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu. Przypadkowo na ul. Polskiej spotkaliśmy Polkę, Basię z Olsztyna mieszkająca długo w tej okolica, która zabrała nas do "U Sadu" na pyszne sery i piwo, za co jej bardzo dziękujemy. Super dzielnice, ale mimo porównań, Żiżkov jest dużo bardziej schludny, zadbany i mieszczański niż Kazimierz /KR/ czy Praga /WWA/, a może i trochę szkoda.....:))



2011-11-02 - Cezary

W lecie zwiedzałem Zizkov w towarzystwie Pavla Trojana. Jest to najbardziej małomówny praski przewodnik, jakiego poznałem.



2011-12-10 - Mariusz Szcz.

Panie Cezary, jemu się usta nie zamykają. Może miał słabszy dzień?



2011-12-31 - Krzysztof Powolny

Jestem w Pradze co dwa tygodnie, pracując w biurze koło cmentarza na Zizkovie, zawsze stamtąd uciekałem do centrum włócząc się po ukochanej Malej Stranie, ale pod wpływem tego bloga zostałem na weekend i włóczyłem się po Zizkovie, zostawiam linka do małej galerii http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2266680306097.138149.1221224743&type=1&l=0221bda706
i kilka ciekawostek, które mogą się przydać:
1. zamiast korzystać z taksówek AAA 14014 jadąc z lotniska możecie zamówić http://www.taxiterminal.cz/kontakt.php za 400 CzK. Firma prowadzona jest przez p. Małgosię Pavkovą, Polkę ze Złotoryji (to dla p. Mariusza) z którą jadąc można pogadać po Polsku
2. Dla szukających wygód polecam nocleg w hotelu Villa, w którym kręcono serial
Ordinace v ruzové zahrade http://ordinace.nova.cz/



2012-03-14 - radek

Polecam przejażdżkę: http://rowerowy.wroclaw.pl/index_aktualnosci.php5?dzial=9&kat=16&art=1166&limit=12



2012-08-17 - Monika

Panie Mariuszu, z nieba mi spadł ten przewodnik. Będziemy mieli gdzie spacerować w ten weekend. Dwa miesiące temu przeprowadziłam się z Warszawy na samiućki początek Żiżkova, przy torach kolejowych właśnie. Ja Żiżkov pokochałam od pierwszego wejrzenia, co chwila zaskakuje mnie czymś nowym. W trakcie spacerów fotografuję sobie napotkane obiekty i publikuję zdjęcia na blogu: http://wczeszkachpopradze.blogspot.cz/ Pozdrawiam Pana jednocześnie dziękując za to, że dzięki Pańskim książkom na przeprowadzkę do Pragi spojrzałam nieco łaskawszym okiem :)



2012-08-21 - Halina

Wczoraj wróciłam z pierwszej wycieczki do Pragi. Już wiem, że mnie "kopnęło", muszę tam wrócić jak najszybciej. Miałam przyjemność przejść Hradcany w towarzystwie p. Pavla Trojana. On jest naprawdę genialny, pięknie mówi po polsku. Niestety narazie musi mi wystarczyć Pana książka i zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie.



2012-10-07 - Jacek

Moja jedyna na razie wycieczka do Pragi to było bycie sam na sam z nią. Całe centrum uderzało pięknem, ale fascynujące było odnajdywanie enklaw intymności. Dzięki za uświadomienie, że dzięki Zizkovovi jest jeszcze wiele tu do odkrycia, posmakowania. Ta 'nebeska' relacja- Ja(+znajomi)- miasto. To odwrotność zorganizowanych, grupowych wycieczek, kiedy miasto jest jak jakiś egzotyczny okaz w zoo za szklaną ścianą.



2013-04-20 - roman

roman.Na początku lat siedemdziesiątych byliśmy na całomiesięcznym stazu w Narodowym Banku w Pradze . Mieszkaliśmy U studenckich koleji na Żiżkowie.Jak żyć , co i gdzie jeść i pić , co i jak zwiedzać nauczył nas PAVEL.To był super czas.Może przeoczyłem na blogu eifelofkę .



2013-08-10 - xphtgnbsjvt{t{d{zhjfm, vuzjdjbakv , [url=http://www.pcejdbfphq.com/]ifcbnaihqx[/url], http://www.dtj

xphtgnbsjvt{t{d{zhjfm, vuzjdjbakv , [url=http://www.pcejdbfphq.com/]ifcbnaihqx[/url], http://www.dtjpaafazt.com/ vuzjdjbakv



2014-02-10 - Key

Spędziłam na Zizkovie ostatni tydzień, jako rodowita łodzianka czułam się jak w domu ;) Po przeczytaniu artykułu myślałam o tym, że koniecznie musimy wejść do Voka, koniecznie! Ucieszyłam się niezmiernie, jak zobaczyłam, że to tak blisko mojego hotelu. Chyba stąd takie rozczarowanie tym miejscem. Mój chłopak, wchodząc, zdjął okulary, myśląc, że mu zaparowały...to był dym. Przede wszystkim z blantów grubości cygar, ale także papierosów, albo kaflowego pieca. Pan kelner, chyba nawet właściciel, za dwa piwa zainkasował 72 korony, czyli mocno niezgodnie z cennikiem z internetu. Nie wysiedzieliśmy tam dłużej niż kwadrans, okropna speluna. Wystrzelone oko i przerażająco-ogłupiający tunel (Karlin-Zizkov) to dwa najgorsze miejsca na mapie Zizkova, moim zdaniem.



2014-02-11 - Jan

NAJLEPSZY przewodnik!!!
Pragne dodać od siebie kilka informacji
Wracając do Hotelu natrafilismy na Vinoteke na ul. Čajkovského 28 http://www.vinoteka-zizkov.cz/ POLECAMY!!! Doslownie jak we wloskiej vinotece. Wina z beczek!! WSZYSTKIE CZESKIE!!!!

Z żona jesteśmy weganami i tu kolejna niespodzianka. Ilośc i jakość wegańskich knajp hmmmm Jest nawet knajpa RAW FOOD!!!!!

I NAJWAŻNIEJSZE!
Jezeli wszyscy myslicie, ze czeskie przysmaki, piwo, czekolada, slodycze sa najtansze w super i hipermarketach to sie GRUBO MYLICIE!!! Dla przykladu. Czekolada Studentska kosztuje w markecie 50-55 Kc. A w potravinach u wietnamczyka od 32kć Platki Opavskie 70kC vs 45kc. Piwo w 1,5bańkach 45kc vs 30-35kć
Polecam Hotel vis-a-vis kościołu opisywanego w przewodniku!!!




2014-07-28 - pozdrawiam Ewelina

Panie Mariuszu, dziękuje bardzo za inspiracje. Dzięki tej stronie odwiedziliśmy m.in. Żiżkov i zajrzeliśmy do "Wystreleneho oka". Cudowne miejsce. Za siatką już nie ma torów. jest deptak, po którym jeżdżą rowerzyści i rolkarze, spacerują spacerowicze:). Co do knajpy Na Vandru... Akurat była zamknięta. Właściciel wyszedł na 10 minut - tak brzmiał komunikat na karteczce zostawionej w drzwiach. Odnoszę jednak wrażenie, że to 10 minut trwa już od paru miesięcy...Ale może się mylę :)



2014-08-20 - Baśka...

Panie Mariuszu byłam tego lata w Pradze i przez Żiżkow szłyśmy opierając się na pana przewodniku ,ależ to było wrażenie- niesamowite !!!. Dzięki panu przeżyłam niesamowitą przygodę i aż chce mi się wracać do Pragi jeszcze i jeszcze .Dziękuję za tak ważne dla mnie turystki z Polski uwagi :-)



2014-08-24 - 2282

Jestem zakochana w Panu Szczygle !!!



2014-09-10 - Sára

Za týden se na Žižkov stěhuji, a vůbec jsem netušila, jaké je to tam vlastně zajímavé. Teď po přečtení Vašeho článku můžu být hrdá na to, kde bydlím :) (Wlasnie za tydzień sie przeprowadzam na Žižkov i wogule nie mialam pojecia, źe jest tam tyle ciekawych rzeczy. Teraz, jak przeczytalam Pana artikul moge być jednak dumna z tego, gdzie bede mieszkala)rnŚwietny artikul!



2015-08-08 - WIERO56@ONET.PL

panie mariuszu jestem pod wrazeniem a znamy pana z roznych programow tv w polsce a byl pan bardzo blyskotliwy oczywiscie w profesji dziennikarskiej i oprocz tego jestem pod wrazeniem ze zamieszkal pan w pradze a moze w PRAHA tez lubie to miasto mimo ze objechalismy z zona cala EUROPE to mamy sentyment do tego pieknego miasta a bedziemy w sierpniu 2015 roku pozdrawiam PANA



2015-12-30 - Artur

Prawdziwa Praha to dzielnica Zizkov, reszta to chiński badziew i bazary jak wszędzie. tam jest czeski klimat, który nie ma odzwierciedlenia gdziekolwiek indziej,



2016-02-10 - Kasia

Witam serdecznie Panie Mariuszu. Kilka lat temu, bedąc w Pradze za Pana poradą degustowaliśmy wspaniałe czeskie piwa, dzieła małych, regionalnych browarów. Było to na Żiżkovie. Niestety nie pamiętamy nazwy tej knajpki. Proszę o podpowiedź :)
Kasia



2016-04-11 - Rafał Kaczmarek

Dzień Dobry.
Chciałem podziękować za polecenie przewodnika pana Pawła Trojana.
Nie będę się rozpisywał, tylko napiszę krótko i na temat: z panem Pawłem Trojanem można pooddychać samą Pragą, nie tylko ją zwiedzać.
Jeżeli można, to również polecam po samym zwiedzaniu Pragi na koniec wjechać na szczyt nadajnika telewizyjnego (jak jest pogoda) i jeszcze raz to wszystko zobaczyć jak na dłoni-REWELACJA. Moim zdaniem, ta wieża w Zizkovie jak i sama ta dzielnica powinna być obowiązkowa podczas zwiedzania.
A jakie jedzenie w lokalnym barze....i te spojrzenia miejscowych ludzi siedzących przy piwku na Nas turystów jak na jakieś inne istoty....pozdrawiam




2016-06-14 - Mixokret

Czeska MAGIA nikogo nie pozostawia obojętnym...



Dodaj komentarz




Muzyka jak lokomotywa

Zaraz po moich azjatyckich wakacjach, poświęciłem dwa dni na studiowanie życia Antonina Dvořáka. Przed wakacjami pojechałem do Pragi i w antykwariacie muzycznym...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Seo-CMS ®    Designed by Adicom

statystyka