Prawdziwy warszawiak to ja




(Warszawa). Prawdziwego warszawiaka (PW) poznaje się po tym, że jest spoza Warszawy.
Nie kocha tego miasta, jest na nie skazany.
Na Boże Narodzenie PW wyjeżdża do swojego domu w Radomiu, Siedlcach i Ostrołęce.
PW, kiedy zjawia się w Warszawie na studiach, czyta więcej niż urodzony w Warszawie warszawiak (UWWW), bo chce nadrobić prowincjonalne
zaległości. W związku z tym lepiej wypada na zajęciach niż UWWW, który z
natury jest umysłowo leniwy, ponieważ myśli, że samo urodzenie się w
Warszawie świadczy o jego inteligencji.
PW nie znosi Warszawy. Kiedy jedzie do Paryża, Pragi czy Londynu, dostrzega, że tamte miasta pozwalają oddychać, a Warszawa ściska za gardło. Nie czuje tego UWWW, który - ściśnięty za gardło - niewiele może z siebie wykrztusić. Toteż od lat najwięcej do powiedzenia ma w Warszawie PW. I to on nadaje miastu ton. Chodzi po klubach i barach, podczas gdy UWWW zapala znicze na Powązkach.
PW swojej Warszawie nie współczuje, podczas gdy UWWW współczuje jej ciągle. W ramach współczucia UWWW wszystkich zagranicznych gości
prowadzi w miejsca, których nie ma. Zniszczyli je bowiem hitlerowcy lub
komuniści. UWWW zawsze pochwali się tym, co nam obcy zabrali, bo dzięki
krzywdzie UWWW jest uszlachetniony i ulepszony.
UWWW nie znosi PW, bo ten zabiera mu pracę i to w dodatku pracę poniżej godności UWWW.
PW i UWWW w jednym są podobni. W chamstwie. Na kulturę w autobusach i na jezdni nie muszą zwracać uwagi, bo mają jej cały Pałac.
PW gościa zza granicy nigdzie nie prowadzi, bo nie ma dokąd. Gdyby zaprowadził go nad rzekę, musiałby pytać ludzi, gdzie ona jest. PW nie przejeżdża na drugą stronę Wisły, bo myśli, że to inne miasto.
UWWW przypomina sobie, że rzeka kiedyś istniała, wyciąga zdjęcia
dziadków sprzed wojny i pokazuje jak łowili ryby na Marymoncie.
Dziś choćby PW i UWWW wyszli z siebie, to nigdy nad Wisłę nie dojdą, bo nie ma którędy. W europejskich stolicach, nad rzeką stoją najpiękniejsze pałace i domy, w Warszawie -- stały budki z piwem, ale je zlikwidowano, więc teraz nie stoi tam nic. (Chyba, że bezdomni uprawiają stosunki w chaszczach).
Warszawa - czas powiedzieć prawdę - nie leży nad rzeką.
Ona nad rzeką kuca.
Odwrócona tyłkiem do rzeki, przypomina każde tradycyjne polskie miasto (np. Kraków), które też nad rzeką nic nie ma.
A skoro nie można odróżnić Warszawy od innego miasta, to PW czuje się tu jak u siebie w Koluszkach.

PW ze Złotoryi



Data publikacji: 2008-05-13

Komentarze

2008-05-26 - Stanisław Chmiel (15 lat, www.stanislawchmiel.bloog.pl)

Super teksty!!!



2008-05-26 - kuba

muszę dodać kilka osobistych refleksji - jako PW od 10 lat.
- PW widzi dużo więcej ładnych/ciekawych miejsc Warszawy niż UWWW - a to często dlatego, że sam je tu z mozołem tworzy.
- PW w odróżnieniu od UWWW podróżuje - gdyby nie podróże - choć naprawdę mam na myśli odwagę znajdowania się w "obcych" okolicznościach – nigdy by nie PW został
- PW mimo wszystkich felerów potrafi Warszawę obronić przed nieuzasadnioną zawiścią całej Polski

pozdrawiam
Kuba




2008-06-23 - marya

Jako nie do końca prawdziwa siedlczanka przyznaję, że wielu PW poznałam, wielu z nich skarży się, że nigdy w Warszawie nie mogą poczuć się jak w domu, mimo że czytają więcej, starają się więcej... inaczej jest bodaj we Wrocławiu, Tam wrocławianin pyta wrocławianina: skąd jesteś?rnPozdrawiam z metafory.blox.plrn



2008-07-23 - bidiza

właśnie tego "kucania Warszawy nad Wisłą" brakowało mi wielokrotnie do opisania stosunku miasta do rzeki...szkoda! może przyjdzie czas, że się stolica wreszcie z tej pozycji wydźwignąć zdecyduje...
P.S. skąd taka przerwa w postach?



2008-08-20 - lu

Może to nie współczucie, tylko miłość: dlatego UWWW na Powązkach głasze blizny, bo w genach ma zapisane, ze to cud, że Ona przeżyła. I nie ważne, czy przykucnięta czy przodem odwrócona i tak jest piękna, jak ktoś bliski, kto ocalał. I dlatego nie gardłuje "Tamta jest zgrabniejsza i bardziej wypieszczona". Ze ściśniętym gardłem słucha wywodów PW o Warszawce, a jak nie zdzierży zaczyna w morde lać. Bo wiadomo, że PW chce Ją tylko przelecieć, nie pokocha jej, bo to zbyt prowincjonalne, przestałby być PW.



2008-09-09 - Mariusz Szcz.

lu, nie przyszło mi do głowy, że to może być miłość. Rzeczywiście - mówią, że jest ślepa. :)



2008-10-12 - Buniaaa

Istny opis odzwierciedlający ludzkie utożsamianie się z miejscami których częścią stajemy się z czasem. Znam to z autopsji. Sama pochodzę z okolic Złotoryi a obecnie mieszkam we Wrocławiu. Przeprowadzając się byłam i wciąż jestem pełna ambicji aby "pokazać", że pomimo tego, że pochodzę z prowincji to i tak do czegoś dojdę ba! mogę być w tym lepsza niż inni, ci prawdziwi. Czuję się PWr ( czyt. Prawdziwą wrocławianką) i jestem z tego dumna...



2008-12-27 - Radek

Urodziłem się w Łodzi, mieszkam w Radzyminie i jakoś czuję się UWWW. No tak, ale to może powiew Kongresówki. Poza tym, nie narzekaj drogi Szczygiełku. W Warszawie zawsze dominowali przyjezdni. Tu jest praca, tu są pieniądze. W 1918 roku procentowo więcej Polaków (!) było we Lwowie niż w Warszawie.



Dodaj komentarz



MACHINA, Marzec 1997 r.

   Odkąd prowadzi talk show "Na każdy temat" w Polsacie, Mariusz Szczygieł jest postacią obowiązkowo pojawiającą się w plotkarskich...

1

Długopis spadł mi ze stolika w kawiarni Nowy Świat. Schyliłem się i zobaczyłem, że na podłodze leżą dwie rzeczy: oprócz długopisu w szczelinie między nogą stołu...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
CMS-LeoN ®    Designed by Adicom