(Praga). Na Bernhardzie jednym (Teatr Komedia ale wystawia same tragedie): żadnych miejsc do śmiechu. Jeśli coś mogłoby być śmieszne, to nie jest, bo jest straszne raczej. Jednak czeska publiczność nie może zyć bez śmiechu. Więc obserwuję jak łapczywie ludzie chwytają się różnych momentów, byle się choc trochę zaśmiać. Tylko że każdy śmieje się w innym miejscu, po omacku.
Raz po raz w na widowni rozbrzmiewa pojednyczy śmiech, czasem roześmieją się dwie osoby.
Co chwilę rozpacz śmiechu w innym rzędzie.
Z tej posuchy ktoś śmieje się nawet, bo światło się zapaliło.
(Tygodnik "Reflex" wydaje na dvd najciekawsze inscenizacje teatralne z lat 70 i 80. Nawet, gdy przedstawienie nie ma nic wspólnego z humorem, to reklamuje się go, używając słowa „śmiech“ przez zaprzeczenie. „To przedstawienie, podczas którego nie odzywają się salwy śmiechu“. „Podczas tej sztuki nie umrzecie ze śmiechu, ale...“).